STARTER

Posted by admin on 9th Marzec 2010 in Bez kategorii

No to c.d. a i od wczoraj trwają przygotowania do załozenia zespołu “Lubratów Motel”(nazwa może jeszcze ulec zmianie). PEACE LUDZIE!!! Jak dostane kamerę to zrobimy teledysk! :P

STARTER

Jak zawsze rano w sobotę panował ogólny chaos. Znalezienie czystych gaci w sobotni poranek graniczyło tu z cudem…
- Lucyna, no pospiesz się!! – wołał Gustav
- Już, już tylko komórki nie mogę znaleźć! – odkrzyknęła biegnąc na górę
- A gdzie idziecie? – zapytał z zaciekawieniem Bill
- Na miasto. – odpowiedział obojętnie
Lucyna wbiegła na strych, gdzie znajdowały się pokoje chłopaków. Na początku weszła do pokoju Georga.
- Nie widziałeś mojej komórki? – spytała
- Nie. – zaśmiał się – Ale Tomowi podobał się twój wibrator.
- A co to ma do tego?
Georg nie odpowiedział, tylko zanucił:
- „…wywęszyli kota w łóżku Olota, fünf, sechs, grupen sex, zwęszył kota wściekły pies…”
Ema wyszła z pokoju Georga i zajrzała do pokoju bliźniaków. Zdębiała… Z boom box’a leciało “Touch me”, Tom leżał na łóżku, miał minę jakby orgazmu dostawał. I nic dziwnego na jego „sprzęcie”(jajach) leżała komórka Lucyny z włączonym wibratorem. Ema ocknęła się i wrzasnęła:
- Co ty kurwa robisz??!!!! Ty pojebie, nie gwałć mojej komórki!!!
- O cze… – Nie dokończył bo Lucyna spoliczkowała go i to dość mocno, bo głowa mu się odkręciła do tyłu.
- Zbok! – dokończyła, wzięła komórkę i zeszła na dół.
Ema i Gustav wyszli z domu i poszli na miasto. Georg dowiedziawszy się, że Czarny zaprosił dziewczyny i ich na imprezę postanowił kupić trochę „jabola”(alkoholu) i też poszedł w miasto. Tom zszedł do kuchni coś zjeść i jak przystało na nietrzeźwego rano gitarzystę rozpieprzył słoik z jakimś kleikiem(chyba masło orzechowe)^^. A Bill, jak to miał w zwyczaju, narzekał na byle co…
- No kurna, gdzie są moje spodnie. – jęczał Bill – Kurna, kark mnie boli, kurna gdzie jest Gustav. Kurna, na miasto poszedł. Kurna…
- Możesz przestać chodzić w kółko i powtarzać kurna! – skarciła go Paula
- Nie mogę. Wszystko mnie boli. – jęczał
- Jak nie przestaniesz to zaraz cię dupa zaboli.
- To rozmasuj mi kark, to przestanie mnie boleć.
- No dobra, siadaj tu, tylko bluzkę zdejmij, bo nie wygodnie mi będzie. A i tak przy okazji, czego nie masz spodni?
- Bo ostatnie czyste, które miałem, gdzieś zniknęły. No wiesz te z suwaczkami… – powiedział Bill siadając, Paula usiadła za nim i zaczęła mu rozmasowywać kark.
- Oh yeah! O tak, o to, o to!
- Możesz przestać się orgazmować, przeszkadza mi to. – mruknęła Paula
- O, sorry.
Do domu wszedł Georg, w rękach trzymał reklamówki pełne jabola. Nagle dobiegły go odgłosy z góry:
- O, yeah. Wielkie dzięki, teraz moja kolej.
- Bill, nie musisz.
- Nie będę Żydem, kładź się. Odwdzięczę się ;)
- Aa! Bill, to łaskocze, przestań!
- No co, nie podoba ci się?
„To jebany skurwysyn!!! A przysięgał!!”- pomyślał Georg i pospiesznie wbiegł na górę, otworzył drzwi i zobaczył Paulę leżącą na kanapie, na niej siedział Bill, w samych bokserkach. Chyba wiadomo, co Georg sobie pomyślał…
- Ty zboczony chuju!! – wykrzyknął Georg i rzucił się na Billa, który nawet nie zauważył co się dzieje. Georg złapał Billa za szyję i tłukł jego głową o podłogę. Wtedy do pokoju wszedł Tom i wrzasnął:
- Zostaw mojego brata!!
I rzucił się na Georga, bliźniaki przez parę chwil dawały sobie radę z Listingiem, ale cóż dwóch cherlawych szesnastolatków nie da rady umięśnionemu osiemnastolatkowi… Georg z trudem wstał i poniósł Kaulitz’ów za karki do góry. W tym momencie do pomieszczenia wszedł Gustav i zdziwiony zapytał:
- Co wy wyprawicie?!
- Nie widać?! – oburzył się Tom i kopnął Georga w krok, by uwolnić się z uścisku. Listing przewrócił się, wtedy do pokoju wbiegła Lucyna, właściwie potknęła się w wejściu i wpadła do pokoju. Dokładnie nie wiem jak to było ale „przygniotła” twarz Georga biustem^^.
- Uuułłłaa! Dzięki Ema, ten wariat by nas zabił! – wydyszał Tom – A tak w ogóle o co się biliście?
- Nie wiem. – odpowiedział Bill – Rzucił się na mnie i tyle.
- Mhhhm! Mhhhmm! – wymamrotał Georg
- Oj, sorry! – powiedziała Lucyna i „zeszła z niego”

***

- Łżesz!! Łżesz jak pies Kaulitz!! – wrzasnął Georg
- Co?! – spytał zdziwiony Bill
- Złamałeś przysięgę ty pieprzony sukinsynu!!
Gustav i Tom skierowali podejrzliwe spojrzenia na Billa
- Co?!! Wcale nie!! – protestował
- Tak?! To, co wy niby tu robiliście zanim przyszedłem?!! – warknął Georg
- Masowałem jej plecy! – tłumaczył się Bill
- Co?!
- A coś ty myślał? – spytała Paula – Jesus… wam chłopcom to tylko sex i latarnie w głowie!!
- Słucham?! – oburzył się Gustav
- Masz rację, tobie to tylko filmy porno w głowie – dodała Lucyna

***

notka

Posted by admin on 1st Marzec 2010 in Bez kategorii

To to c.d. i prosze o wiecej komentów, a TH lubię(nawet :]). O i może spotkasz nas jak będziemy kręcic clip(w Lubartowie oczywiście, a tak w ogóle znamy się?)
POLISH VODKA MAKES PANTS TROUBLE

- Dobra, trza się szykować na imprezę, przecież nie pójdziemy jak te szmaty… – powiedziała Paula
- Czego nie… nie chce mi się przebierać. – odpowiedział krótko Tom – O, bym zapomniał! Georg kupiłeś mi towar?
- No, ale nie polecam. Spróbowałem, kurwa jakie pomyje!!
- A co mu kupiłeś? – spytała Lucyna
- Ten spiryt, wódkę.
- Wódka to pomyje? A nie szczyny?
- Wielka różnica…
- No nie wiesz, co ci pracownicy winnic i itd. robią jak się uchlają? Może ich natura wzywać, a po pijanemu trudno trafić do tojleta…(chyba wiecie, o co chodzi)
Georg pobiegł do kibla i zwymiotował wypite wcześniej piwo.
- Ale nie, no serio? – spytał Tom schodząc na dół
- Nie wiem, chodził kiedyś plotki…
- Dobra, nie wiem jak wy, ale ja idę się szykować na party. – powiedziała Paula
- To idź się pindrzyć siostruniu, a my pooglądamy TV. – rzekła Lucyna uśmiechając się pod nosem.
Przez pół dnia Gustav, Bill, Georg i Ema oglądali telewizję. Właściwie Lucyna już drzemała z nudów, a chłopcy kłócili się co oglądać…
- Dawaj ten pilot!! – wrzeszczał Gustav
- Nie! Chcę zobaczyć jak się skończy dzisiejszy odcinek! – sprzeciwiał się Bill
- Radiostacja ROSCOE to dupa! Jakiś romantyczny serial dla głupich nastolatków płci żeńskiej! – warknął Georg – Włącz jakiś mecz.
- Dobra, masz! – powiedział Bill i przełączył na koszykówkę
- Weź, te cały kosz to chuj! Włącz normalną nogę i tyle! – wkurzył się Georg
- Nie!
- Bill, dawaj pilota!! – wrzasnął Gustav, podczas kiedy Bill wdrapywał się na szafę(bał się, ze go pobiją za tę „Lucy Maria”)
- Nie! – piszczał Bill, nagle Gustav złapał go za nogę i pociągnął. Niestety Kaulitz za mocno trzymał i cała szafa przewróciła się.
- Jesus! Co wy do cholery wyprawiacie?! – wykrzyknęła Lucyna obudzona trzaskiem przewracającej się szafy.
- Nic, chcieli mi zabrać pilot!! – żalił się Bill
- Boże… w moim pokoju jest drugi TV!! Dobra, podnieście ta szafę, która godzina? – powiedziała. W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi.
- Pójdę otworzyć… – oświadczyła i zeszła po schodach. Otworzyła drzwi i ujrzała Olkę, która widocznie była czymś podenerwowana.
- Czego wy jeszcze nie u Czarnego? – spytała Zuzia
- A która jest? – spytała Ema
- Dziesięć po piątej. Wiesz, że kazał przyjść wcześniej !! – wkurzyła się
- Kurna, to już tak późno?! Właź, zaraz będziemy gotowi!
Dziewczyny pobiegły na górę, Paula właśnie wychodziła z pokoju, nieźle się odstrzeliła na party.^^
- Bardziej skromnie nie mogłaś się ubrać? – spytała Lucyna
- Nie… poza tym to moje najskromniejsze ubranie. – odpowiedziała
- A… zapomniałam… Chłopaki!! Ruszcie tyłki i wychodzimy! – zawołała Ema
- Dobra, tylko gdzie jest Tom? – spytał Bill
- Już jestem. – powiedział Tom wchodząc do pokoju. Nie wyglądał zbyt dobrze, zzieleniała mu twarz, a jego oczy były dziwnie mętne.
- Dobrze się czujesz – spytała Zuzia
- Tak, a dlaczego? – odrzekł i zwymiotował na swoje spodnie.

***

- Fujjjj!! Tom!! – obrzydziła się Zuzia. Georg właśnie wyszedł z kibla, ale od zaraz do niego wrócił, gdyż widok rzygów Toma, sprawił, że i jemu zrobiło się niedobrze.
- Ooo… – odetchnął Tom – Od razu lepiej.
- Cholera, gorzej już być nie może! Tylko tego brakowało, żeby Tom się obrzygał!! – wkurzyła się Lucyna – Idź się szybko przebrać, Olka pójdziesz z nim, żeby dopilnować, by to było naprawdę SZYBKO!
Zuzia i Tom pobiegli na górę do pokoju bliźniaków. Tom wszedł do łazienki, strzepnął do wanny większość rzygowin i umył ręce(humanitarnie i bezpiecznie^^- domestos tu byłem!). Potem pobiegł do pokoju zaczął ściągać spodnie.
- Tom nie rozbieraj się przymnie. – skarciła go Olka
- Czemu nie?
- Bo nie zapłacę za ten striptiz.
- Kurna… te spodnie nie chcą zejść!
- To może byś rozpiął pasek cioto.
- Za długo z tym pieprzenia… no kuźwa… – powiedział Tom i z całej siły pociągnął za spodnie, które razem z majtkami^^ zsunęły mu się natychmiast z tyłka… Zuzia wytrzeszczyła oczy, bądź co bądź oglądała właśnie jaja gitarzysty jej ulubionego zespołu… i roześmiała się:
- Aż tak bardzo nie musiałeś się rozbierać!
Tom zakrył „to” spodniami i zburaczył się(zaczerwienił) , widać pierwszy raz jakaś dziewczyna widziała nagiego Toma bez jego uprzedniej zgody(na którą nie było tu czasu).
- Możesz się odwrócić? – spytał zawstydzony Tom
- Nie, bo po co? Pozwoliłeś mi patrzeć. – uśmiechnęła się
- No weź…
- Dobra. – powiedziała Zuzia
- Tylko nie podglądaj! – uprzedził ją
- Po co mam podglądać, już widziałam twojego ptaszka. – zaśmiała się – Jajeczka zresztą też ;) .
Tom szybko założył majtki i nowe spodnie.
- Dobra, idziemy. – powiedział – Tylko ani słowa o tym co tu się działo.
- No nie wiem… chętnie bym komuś o tym powiedziała…
- Kurna, nie wkurzaj mnie!
- No dobra, tylko jeszcze powiedz, czego się zrzygałeś – spytała
- Bo się schlałem tą szajską wódką. – odpowiedział chwiejąc się na nogach

***

- Jesus… Ty jesteś zalany w trupa! – wykrzyknęła Olka
- No to co z tego? Na imprezie i tak bym się schlał! – mruknął
- Szybko, chodź do kuchni! – rozkazała mu
- A po co? Żebym więcej rzygał? – spytał wlokąc się po schodach
- Mama Lucyny i Pauli jest lekarzem w kuchni maja dużo leków, dam ci coś na kaca.
- Ja nie mam kaca tylko jestem pijany!!
- Wielka różnica… – odpowiedziała i wciągnęła Toma do kuchni. Sięgnęła do szafki, na początku nic nie zwróciło jej uwagi, lecz po chwili dostrzegła stojące z tyłu pudełeczko z napisem „ALIBI- najlepsze alibi na kaca”. Bez większego namysłu wyciągnęła z pudełeczka torebeczkę z proszkiem. Wzięła szklankę, nalała do niej wody i rozpuściła proszek. Następnie podała Tomowi i powiedziała:
- Masz, pij do dna.
Tom spróbował „napoju” i po chwili go wypluł.
- Cholera, co to za ohydztwo! Smakuje jak mąka z wodą!
- Bo tak ma smakować, pij!
- Nie! To śmierdzi gównem!
- Pij mówię! – krzyknęła Olka
- Nie!! – nadal protestował
- Dobra, jak chcesz. – powiedziała i wzięła od niego szklankę – Ale nie zdziw się, jeśli jutro rano obudzisz się w koszu na śmieci zgwałcony przez jakiegoś niewyżytego księdza, no wiesz dosyć ma sutanny wolał by na panny, ale panami też nie pogardzi.
- Dawaj to!! – wykrzyknął i wypił wszystko
- No, jak chcesz to możesz…
- Chodźcie już! – zawołała Lucyna
- Idziemy! – odkrzyknęła Zuzia, złapała Toma za rękę i zaciągnęła na dwór. Wszyscy już tam czekali.
- No dobra, to idziem ludzie. – powiedział Ema i wszyscy ruszyli w stronę domu Czarnego. Nie było to daleko, gdyż Czarny mieszkał ulicę dalej.
- Daleko jeszcze? – pytał jak zawsze Gustav
- Dojdziemy zanim zdążysz jeszcze raz powiedzieć: „Daleko jeszcze?”. – odpowiedział Dida
- Dalek…
- Już jesteśmy. – przerwała mu Lucyna i stanęła przed średniej wielkości, białym domem.
- Tu ma być impreza? Coś za cicho. – zdziwił się Tom
- Zara zobaczysz… – powiedział Zuzia i zadzwoniła do domofonu

JUMP-PARTY

Posted by admin on 25th Luty 2010 in Bez kategorii

Nowa notka, niestety jest bardzo krótka, jak chcecie c.d. dzisiaj to 10 komentów przynajmniej od dwóch osób.
JUMP-PARTY
(DŻAMPREZA)

- Sekta I „B” – odpowiedziała, zapadła chwila ciszy… Nagle furtka gwałtownie otworzyła się, a w drzwiach domu stanął Franek(chyba był już uchlany).
- Witam, witam. Wchodźcie i se użyjcie! – powiedział Czarny
- Zdążyłeś się już spić? – spytała Ada
- O moja dziewczyna! – wypalił nie zwracając na Szafrańską uwagi. – Jak mogłaś się ze mną nie umówić Milagros?! Ty suko!!
Nie bardzo było wiadomo, o kogo mu chodzi dopóki nie spoliczkował Billa.
- A, to z tym chujem mnie zdradzałaś, tak?! Ty skurwysynu! – powiedział Franek chwiejąc się na nogach i rzucił się na Georga. Listing już chciał mu przyłożyć kiedy Paula powiedziała:
- Zostaw go, on tak zawsze jak się upije… Ale zaraz go przywrócimy, do rzeczywistości… Franek?
- Co misiaczku?
- BeKa wylał cole na twojego nowego laptopa.
- Co!!!?? Zabije go!
- No, i już znormalniał. – wtrąciła Ada
- To nie było śmieszne… – mruknął Czarny – Dobra właźcie.
Party była na poziomie ostro zawansowanym. Muza była pokręcona na maxa, a jednak na dworze nic nie było słychać. Wokół panował ogólny rozpiernicz.
- Chyba się nie zabawicie chłopaki, bo to impreza bez lezb. – powiedział Czarny i poszedł do innego pokoju. Th zrobili zdziwione miny.
- O co mu chodziło? – spytał Bill
- No właśnie, co on se myśli, że my lesbijki jesteśmy? – dodał Tom
- Nie, ale wie kim jesteście i widział wasz clip do „Schrei”(w opo teledysk do „Schrei” wyszedł wcześniej). – odpowiedziała Dida
- Co my się gwałciliśmy z tymi lesbami czy jak? – oburzył się Georg
- Nie, ale przez ten teledysk jest opinia, że was Niemców podniecają homosy, a zwłaszcza lesbijki. – wtrąciła Ema – A w ogóle podobno Bill lubi patrzeć jak ktoś uprawia sex.
- To nieprawda! – zaprzeczył Bill
- Podobno jak się mówi „nieprawda”, zamiast łżesz czy coś w tym stylu to się kłamie. – powiedziała Paula
- Dobra znajdźmy se jakiś wolny kąt i pograjmy we flaszkę. – zaproponowała Zuzia, poczym chwyciła pustą butelkę leżącą na brudnej podłodze.
- ‘Hej Zuzia!” – zawołała Mucha wyłaniając się z tłumu
- ‘Cześć, nie poszłaś do koni?’ – spytała Olka zdziwiona widokiem Kaski w tym miejscu
-‘Ty tłoku, stajnia już zamknięta.’ – wytłumaczyła jej Mucha
- ‘Idziesz grać we flaszkę?’ – wtrąciła Lucyna
- ‘No jasne, tylko Aśkę zawołam!! AŚŚKKAAA!!!’
- ‘Nie musisz się drzeć.’ – skarciła ja Wójtowiczowa, gdyż stała za nią
- ‘A no tak, to idziemy grać. Najlepiej do pokoju Czarnego.’ – zadecydowała Kaśka
- ‘Niby jak? Pewno go zamknął, po tym jak rok temu mu rozpieprzyliśmy komputer…’ – odpowiedział Dida
- ‘Może i tak, ale ma się te wejścia…’ – wtrąciła Lucyna i wyciągnęła z kieszeni wsuwkę
Włamanie się do pokoju Franka nie było trudne, nawet za proste. Pomieszczenie nazywane mieszkalnym? Można było wątpić w sens tych słów, gdyż pokój Czarnego przypominał jeden wielki rozpiernicz z miejscem na komputer i łóżko(nie łóżko też było zawalone ).
- Dobra, pora sprzątnąć Frankowi w pokoju. – rzekła Ada i nogą odgarnęła by zrobić troche miejsca. Wszyscy usiedli gdzie się dało, nagle Bill spytał:
- Skąd ten Czarnobyl umie niemiecki, przecież jeszcze w szkole…
- Ja się na tym nie znam, ale podobno należał kiedyś do jakiegoś zgromadzenia „Milenium” czy jakoś tak. Rolą tego zgromadzenia było wykonanie jakiegoś projektu zniszczenia „Odrodzenie”, no wiesz, wywołanie trzeciej wojny światowej, by Niemcy objęli władzę. Wszyscy tam mówią(w „Milenium”) po niemiecku. Kiedy plotki doszły do rodziców Franka dostał szlaban na wychodzenie z domu przez rok i prawdopodobnie nigdy mu starzy nie pozwolą by uczył się niemca. Dlatego Franek, po niemiecku mówi tylko „za plecami”. – wytłumaczyła Lucyna
- Nie słuchaj jej, znowu się naoglądała jakiś pierdół telewizyjnych o trzeciej rzeszy. – wtrąciła Dida
- CO?!! A niby nie prawda?! – wkurzyła się Ema
- Dobra zamknijcie się i gramy, jak wypadnie na Aśkę albo Muchę to będziemy tłumaczyć. – zakończyła Zuzia, siadła na podłodze zakręciła butelką. Wypadło na Paulę.
- He he… to spytam o co chciałam – powiedziała Olka(Ema tłumaczyła dziewczynom) – Czy kochasz Billa, lub kochałaś?
Wszystkich zatkało, nikt nie spodziewał się tak banalnego pytania.
- Eee… nie ma tak ja jeszcze nie wybrałam czy pytanie czy wyzwanie. – zaprotestowała Paula
- No i co z tego, i tak byś wzięła pytanie. – mądrzyła się Zuzia
- A losseerr! Biorę wyzwanie.
- No dobra sama chciałaś… pocałuj Georga – uśmiechnęła się Juszczkiewicziowa. Paula zrobiła minę głupa i udawała, że nie wie o co chodzi. Olka dobrze wiedziała, że Kalamę „obrzydzają” długie włosy Listinga.
- No? Na co czekasz? – spytała z szyderczym uśmieszkiem Zuzia
- Aż mi powiesz, w co mam go pocałować. – zachowała „zimną krew” Paula
- W dupę wiesz? – znerwicowała się Dida – W policzek.
- Dobra… – odpowiedziała i podeszła do Georga
- Show must go on! – zaśmiała się Mucha

BIG ACTION

Posted by admin on 12th Luty 2010 in Bez kategorii

No to c.d. jak obiecałam. Po pierwsze nazwa kazdego rozdziału bedzie na górze(na tym pasku) ,to co jest w notce to nazwa podrodziału. Po drugie niech sie ktos pokłuci na komantach chce 666 xD błagam!!!

BIG ACTION

Słodkie dźwięki skrzypiec rozbrzmiewały w pokoju, nastała jasność po latach mroku(wreszcie ktoś zapalił światło). Francuska muzyka naprawdę daje niezły nastrój…
- Świece, księżyc, chłopak i dziewczyna. Lodowaty chłód zostanie rozgrzany pocałunkiem ukochanej w tę zimną, jesienną noc. Czy dane jest im być razem, czy to tylko następny związek „fucking friends”. Nie, być nie może! To kochankowie namiętni, co bólu rozstania nie zaznali, co przed ołtarzem Boga miłość wyznali, co…
- Możesz się zamknąć!!! I wyłącz tą kretyńską muzykę!! – skarciła siostrę Paula
- Ta opcja jest chwilowo nie dostępna, proszę zadzwonić później. Oddzwonimy. Piiiip! – zaśmiała się Lucyna
- Coś ci się chyba pomyliły sygnały… – wtrąciła Dida
- ‘Dupa z tym. Siostra dawaj.’ – rzekła krótko Ema
Paula nachyliła się do Georga, który widocznie był zawstydzony ^_^. Gustav się brechtał, aż spadł z krzesła. Nagle drzwi otworzyły się zamaszyście, do pokoju wszedł Franek i… przez przypadek popchnął Paulę, która przewróciła się na Listinga przy okazji całując(soczyście) go dokładnie w usta.
- ‘CZARNOBYL!!!’ – wydarła się Paula wstając z Georga, Gustavowi groziło zadławienie się śmiechem(aż się obsmarkał, nie powiem) – ‘Zabiję cię debiluuuuu!’
- ‘Po coście włazili do mojego pokoju?!’ – wkurzył się Czarny
- ‘Żeby mieć chwile spokoju!’ – wrzasnęła Paula
- ‘A ja myślałem, że sex najlepiej uprawiać w ogródku sąsiadów, na stadionie albo w salonie na dywaniku.’ – mądrzył się Czarny
- ‘JAKI SEX??!!!! ZABIJĘ CIĘ PIERDOŁO!!! – wykrzyknęła Paula, Franek już uciekał, lecz na schodach Paula rzuciła się na niego i zastosowała FFM( Full Fight Moves, w skład wchodzi: duszenie, wykręcanie wszystkich kończyn, stukanie w głowę, quikanie(dziubanie palcem w brzuch, cholernie boli), kopanie i „ścinanie grzywki”). Czarny po tym wszystkim nie mógł wstać ^_^(no cóż, kruchy jest).
- Dobra już mu skopałam ten kościsty tyłek, gramy dalej. – powiedziała Paula wchodząc do pokoju. Siadła na podłodze i zakręciła butelką i wypadło na Didę.
- ‘Prawda czy wyzwanie?’ – spytała Paula
- ‘Nie mam zamiary nikogo obecnych tu całować, więc prawda.’ – odpowiedziała
- ‘Nie no, a miałam takie fajne zadanie! Dobra to powiedz… yyy’… kogo byś wolała Billa czy Toma?
- Ale mi dałaś wybór… Wołała bym Toma, ale hipotetycznie.
- Yy! A czego nie mnie?! – zdziwił się Bill, Tom mu pokazał loser(pokazać język, „wytrzeszczyć” jedno i oko powiedzieć: LLLLOOOOOSSSEEERR!!! :P )
- Bo jesteś głupi… – powiedziała bez namysłu Ada
- Od kiedy?! Mam lepszą średnią od Toma!
- Oj, dobra gramy dalej. Dida kręć. – przerwała im Zuzia
- O nie, nie, nie, nie, nie! Ja chcę wiedzieć! – dodał Bill i zabrał butelkę
- Nie pyrkaj się Bill i oddawaj butelkę. – powiedział Gustav
- Nie wybrała ciebie, bo ubierasz się jak baba, w kiblu na szminkowaniu spędzasz więcej czasu niż moja siostra, a do tego jak śnią ci się koszmary to szczysz w pościel. – wtrąciła lucyna
- Co? Na serio? Szczy w pościel? – zapytał się Gustav,
- To nieprawda! – wrzeszczał Bill – Tom, gdzie idziesz?
- Do kibla, niedobrze mi.
- Dobra to gramy dalej – powiedziała Dida i zakręciła butelką. Wypadło na Muchę:
- ‘No to co Mucha? Prawda czy wyzwanie?’
- ‘Wyzwanie, a co nie będę żulem.’ – uśmiechnęła się Kaśka. Ada sięgnęła ręką do kieszeni i wyciągnęła z niej pomiętą kartkę. Podała ją Kaśce i powiedziała:
- ‘Zaśpiewaj to przy okazji tańcząc’ – Mucha rozwinęła karteczkę i wykrzyknęła:
- ‘Co to za gówno, nie zaśpiewam tego’
- ‘Niestety Mucha, ale musisz’ – wtrąciła Ema
- ‘O i jeszcze jedno tą piosenkę musisz zaśpiewać specjalnie dla…. Gustava.’ – dodała Dida, a Paula przedstawiła sytuację chłopakom. Zaciekawiony Gustav spytał:
- Co to za piosenka?
- „…Touch me, touch me, I wanna feel your body…” – zanuciła Ada. Gustav uśmiechnął się na te słowa i powiedział:
- Come on, come on babe…
- ‘Oj przestań przeciągać Mucha i śpiewaj’ – wtrąciła Zuzia
- ‘Ale ja się muszę przygotować’
- ‘Tylko szybko’ – zdenerwowała się już Dida. Mucha rozczochrała sobie włosy, zdjęła bluzę, opuściła trochę spodnie tak, że bielutkie majtusie jej troszeczkę wystawały^^.
- ‘Ale oryginalną wersję, czy tą co jest na kartce?’ – spytała Kaśka by wydłużyć chwilę zanim wyjdzie na debilkę.
- ‘To na kartce! No dawaj!’ – pośpieszyła ją Ema. Mucha stanęła tyłem do Gustava i zaczęła kręcić biodrami, w tej chwili Paula włączyła melodie do „Touch me” na kompie.
- Fuck me, fuck me. I wanna taste your body! Your ass is next to my!– zaczęła śpiewać. Gustava zamurowało, myślał, że usłyszy inną, prawdziwą wersję, a nie „TO”.
- Fuck me, fuck me now! Fuck me all the time!!! – śpiewała dalej i poruszał się lepiej niż nie jedna tancerka z clipu mandaryny. Wszyscy zaczęli bić brawo.
- ‘Dziękuję, dziękuję państwu!’ – powiedziała Kaśka i zakończył taniec przyłożeniem głowy Gustava do swojego biodra(nie będę teraz tłumaczyć jak to wyglądało). Mucha usiadła na podłodze i zakręciła butelka, wypadło na Billa.
- ‘Prawda czy wyzwanie?’ – spytała, Dida przetłumaczyła
- Wyzwanie, chętnie potańczę. – zaśmiał się Bill
- ‘Skoro już przeszliśmy do tematów miłosnych… zaśpiewaj „Love me, love me” Arsenium dla Aśki.’
- Co?! Ja nie znam słów! – skłamał
- Buuuu… loseeerr! Layer!!! – powiedziała Lucyna. Wtedy wszyscy zaczęli tupać w podłogę i krzyczeć: „SING A SONG!!”
- Ok, ok. Ale ani słowa komu. – przestrzegł ich Bill
- ‘Ale z choreografią’ – dodała Mucha(napiszę jakby ktoś nie załapał, przez cały czas Zuzia tłumaczyła dla TH)
- Nie no, weź! – protestował
- O jesus, pokręcisz trochę swoja szlachetną pupcią i wystarczy! – przekonywała go Lucyna
- No dobra, tylko Paula zapewnij mi jakąś muzę do tego. – zakończył Bill. Paula puściła „Love me, Love me” i zaczęło się.
- Love me, love me, kiss me, hold me! – śpiewał. Co do jego tańca to bardziej przypominał darmowy striptiz. Bill obmacywał się po klacie i udach, do tego „trzepał” rzęsami. Po chwili poniósł Aśkę, wziął w ramiona, przytulił(jak w clipie, no nie do końca, ale zawsze jest to ale…) i zrobił coś czego nikt się nie spodziewał… pocałował ją z języczkiem. Wszyscy wytrzeszczyli gały. Aśka zdziwiona nie planowanym kiss’em zaczęła się rzucać i kopnęła Billa w brzuch, a potem wrzasnęła:
- ‘Ty napalony zboku! Jak chcesz się całować, to może byśmy się najpierw troche poznali, co?’
Wszyscy wybuchli śmiechem. Ema leżała na podłodze i drżała ze śmiechu(Zuzia tak samo), Mucha z brechty wywróciła się na Adę, które przez to spadła na Georga. No po prostu zbiorowa histeria…

***

Pokój hotelowy…

Posted by admin on 8th Luty 2010 in Bez kategorii

Pokój hotelowy . Na ogromnym łóżku , oparty o ścianę spoczywał starszy Kaulitz .Sławny , uwielbiany przez miliony jak nie miliardy dziewczyn na ziemi .Przystojny , uwodzicielski , zawsze miał to co chciał , dziewczyny ,ciuchy ,wszystko. Tym razem niemiał tego co chciał .Niemiał jej .Siedział i rozmyślał , jaki jest głupi . Jak szczęście ucieka mu przez palcę. W radiu właśnie leciała piosenka Alici Keys “Fallin” .Cicho zaczą ją nucić . Brat nie raz mówił mu iż ma naprawdę dobry głos .Lecz niechciał śpiewać , czuł się w tym niepewnie.Wolał nieryzykować i niezasmakować upokożenia.Nie chciał zaplamić etykiety idealnego chłopaka .Chociaż tak naprawne krył się za nią , nie pokazywał prawdziwej postaci , bał się odrzucenia. Zeskoczył z łóżka i poszedł do łazienki . Zciągna wszystko co miał na sobie i wkoczył pod prysznic . Gorące krople wody spływały po jego tważy , ramionach .Uwielbiał to uczucie wolności , gdy stał nagi pod strumieniami ciepłej wody . Po 15 minutah wyszedł z kabiny prysznicowej , obwiną biały ręcznik wokuł bioder . Nagle ktoś zaczą pukać do drzwi
- znalazł se ktoś porę – wysyczł przez zęby .Dredziasz wyszedł z łazienki podchodziąc do drzwi ,lekko je uchyli . Stał tam basista . Tupał nerwowo nogą .
- no otwóż te drzwi do licha – jednym ruchem otwożył na ościesz drzwi . Troche się speszył widziąc kumpla caluśkiego mokrego tylko w ręczniku z gniewną miną .
- czego dusza pragnie ? – spytał gitarzysta wchodziąc spowrotem do łazienki zamykając za sobą drzwi.Basista wszedł do śrotka , zdziwił się tym co zobaczył w pokoju Toma .Ład i pożądek .Była to rzecz nie spotykana .Zazwyczaj na klamce wisiały damskie stringi , po podłodzie walały się opakowania po jedzieniu lub ciuchy.Tom nigdy nie znajdywał czasu na sprzątanie .Wydawało mu się to mało intotną sprawą w tak zabieganym życiu jakie prowadził .Fakt faktem było takie.
- była u ciebie sprzątaczka? bo u mnie też by się przydało posprzątać – powiedział jeszcze dokładniej badając wzrokiem pokuj Toma. Ani jednej skazy . Błyszczało , ładnie pachniało .
- nie niebyło jej , a co u mnie zawszę musi być jak w chlewie , co nie ? -spytał wychodziąc z łazienki w samych gaciach i ręcznikiem na głowie ,lecz nie uzyskał odpowiedzi , zaś głupi wyraz tważy Georga -..dobra gadaj po co przylazłeś – wzią w dłoń brązową koszule i wciągną ją na siebie , następnie spodnie . W tym czasie basista otrząsną się i klapną na fotel , zakładając noge na noge .
- a więc …-zaczą swoją przemowę -…nasz kochaniutki menadzier prosił bym tobie przekazał wiadomość , cytuję ” Przekarz temu cymbałowi , iż jego podrywy i udawanie casanowy , szkodzi nie tylko jemu ale też zespołowi .Jeżeli jeszcze raz zobacze jego dupę z jakąś panienką to powiesze go za jego skarbeńka , aż zakwiczy jak zażynane prosie ..” , niebij mnie , jak coś to menadziera – skończył zakrywając tważ rękoma.
- eh …no cóż ma on troche racji ..-przyznał to z bulem serca gitarzysta. Już dawno o tym wiedział , lecz jego duma nie pozwalamu mu się do tego przyznać . Georg zdziwił się zachowaniem kumpla . Sądził , że jak zwykle zaprzeczy i wyjdzie trzaskając drzwiami . Lub co gorsza wydrze się na niego . Tym razem siedział spokojnie na łóżku , parząc gdzieś przed siebie .
-dobra , ja spadam , musze skoczyć w kilka miejsc ,a Gucio pojechał do “dziewczyny” -uściskali sobie dłonie , rzucili szypkie nara i basista opuścił pokuj Toma . Zaś on spakował kilka swojich szpargałów do sportowej torby i wyszedł z pokoju w bliżej nieokreślone miejsce.

~~~~*~~~~

Ich tważe były tak blizko , bardzo blizko . Czarnowłosy ują dłońmi jej tważ .Skura taka delikatna , szlachetna i ciepła .Przymróżył oczy , zaczą zbliżać swe usta do jej malinowych ust . Dla niej było na to zawcześnie , bardzio chciała tego złączenie , ale nie teraz . Położyła palec na jego ustach .Bill zdziwiony otwożył oczęta .
- za szypko Bill , za szypko wszystko się dzieje – wyszeptała uwalniając się z uścisku młodniego Kaulitza .Podeszła powoli do okna i oparła się o nie ” pewnie myśli teraz ,że jestem jakąś cnotką niewydymką ”
- spoko , nic się nie stało – powiedział to ze zrezygnowaniem .Był zawiedziony .. z całego serca pragną dotknąc jej malinowych ,wydatnych ust. Za pewne po tacie ich niema , może po mamie ?Teraz , gdy tak siedział na jej łóżku , opserwował ją . Studjował każdą jej część .Był tak cicho . Nikt niewiedział jak przełamać tą niezręczną sytuację .
- niemam zamiaru tu siedzieć do końca życia , więc wybieramy się na spacerek , po tem do kawiarni . – zapowiedział plan na najlbisze kilka godzin czarnowłosy , chytrze się uśmiechając . Chciał jakoś rozładować sytuację .Czuł skrępowanie Moniki gdy tak stała przy oknie ze spuszczoną głową . Pewnie myślała ,że go skrzywdziła.
-no dobrze , ale musze się wyszykować – odeszła od okna i podeszła do szafy gdzie powiesiła większość ciuchów . Czarnowłosy usiadł na krawędzi łóżka i patrzył na nią.Wyciągneła fioletową mini , czarby top , fioletowy żakiet w szkocką kratę . Wzieła ciuszki i pobiegła do łazienki . Wzieła szypciutki prysznic , wytarła się ręcznikiem , ubrała się .Włosy ułożyła w delikante fale .Popsikała się perfumami i wruciła do pokoju .
- fififi ładnie ładnie , tak więc możemy ruszać – Bill chwycił Monike pod ramię i ruszył do wyjścia z jej pokoju . W ostatniej chwili chwyciła torbę i zatrzasneła za nimi drzwi . Szli powoli chodnikami Berlina . Z daleka opserwując ich , powiedzieć można iż to para . Zakochani młodzi ludzie , kochankowie . Nic się dla nich nie liczylo w tej chwili . Strasznie polubili swoje toważystwo .”Zdrada” Toma można powiedzieć , złączyła ich ,scaliła . Byli tak samo wrażliwi , tak samo nienawidzili zdrady , kłamstw . Stawiali na swojim i byli uparci jak osły . Młodszy Kaulitz zaprowadził swą toważyszkę do kawiarni gdzie był ostatnio . Tym razem było troche więcej osób . W oddali zobaczył Gustava z …Maliką ?.Tak to była ona.Siedzieli blizko siebie , trzymając się za ręce , gawędziąc i śmiejąc się.
- patrz Bill …to Gucio i Malika , ciekawe co ona tu robi, no niestuj tak misiu idziemy – szarpneła czarnowłosego na rękę .Ruszyli w stronę swych znajomych .Kilka osób odwruciło się i spojrzało na nich w tym jedna czarnowłosa dziewczyna z bladą tważą i krwisto-czerwonymi ustami.
- misiu ? hmmm mów tak do mnie cały czas – wyszeptał Monice na uszko ,delikatnie je muskając ustami . Po brunetce przeszło stato mrówek , a na policzki wdarły się dwa soczyste rumieńce – jak ja lubie gdy się rumienisz -dodał widziąc reakcję dziewczyny.
- przestań , wyglądam pewnie jak dorodny burak ….o cześć Malika , hej Gucio , co wy tu razem? hmmmm …
- aaa …cześć Monika &Bill , my tu tak przyszliśmy pogadać , coś przekońsić , a wy?-szypko wymigał się z głepszych tłumaczeń perkusista . Było to troche zabawne , Malika dusiła w sobie śmiech , a Gusio …on to gorszy burak się zrobił od Moniczki . Chwile pogadali , pośmiali się i Gucio z Maliką powiedzieli ,że mają zamiar się jeszcze gdzieś przejść i poszli . Tak więc Bill i Monika zostali pozostawieni sobie . Usiedli przy stoliku i samówili po ogromnej porcji lodów truskawkowo ,malinowych z polewą toffi .Śmiali się , gadali o wszystkim zajadając się lodami . Opowiadali sobie różne historie z dzieciństwa , co raz wybuchając niepochamowanym śmiechem .Robiło się już ciemno , słońce chowało się , a ludzie opuszczali kawiarenkę .
-Bill ja musze już wracać do domu , mam jeszcze sporo do roboty
-dobrze , ale odprowadzię cię , niebędziesz chodzić sama o takiej poże-..czarnowłosy zapłacił rachunek i wyszedł wraz z Moniką z kawiarni . Szli tak blizko siebię , wciąż rozmawiając . Po brunetce przeszły ciarki gdy zawiał wiatr .
- choć do mnie , trzęsiesz się jak galareta – Bill przyciągną brunetkę do siebie .Nawet niezdąrzyła nic powiedzieć .Było jej taaak cieplutko i miło w jego objęciach.”ładne perfumy :”
-hmmm …-aż zamruczała z radości . Młodszy Kaulitz tylko uśmiechną się sam do siebie .
-Bill ….- powiedziała Monika , tak cichutko jakby myślała na głos .Lecz on to usłyszał
-tak to ja ….- powiedział z lekkim rozbawieniem .
- …może zostaniesz dziś u mnie ? ….- powoli odwruciła głowę w jego stronę . Wpatrywała się w niego , a on ….uśmiechną się .Bardzio pasowała mu ta propozycja . Wiedział jednak iż do niczego niedojdzie . Ona ma swoje zasady .Czarnowłosy wie , że to wszystko dzieje się i tak szypko . Może za szypko?Wszystkie chwile z nią chciał by zapisywać , fotografować , tak by ich niezapomnieć . Ich się nieda zapomnieć .Wdarła się do niego , opanowała całego .W jego głowie jest tylko ONA.Od tak dawna chciał kogoś obdarzyć swojim uczuciem , ciepłem , dotykiem ..miłością .Czuł całym sobą ,że Monika jest tą osobą . Jej uśmiech … sprawiał ,że się rospływał , miękły mu nogi . Jej dotyk …podniecał go ,stawał się zwierzęciem spragnionym jedzienia . Jej głos …była dla niego najpiękniejszą muzyką .
- z miłą chęcią …- odparł chichutko .Chwycił jej dłoń i ruszyli do jej mieszkania . Po chwili stali przed nim . Brunetka zmarźnięta otwożyła drzwi i weszli do śrotka . Zdjeli obuwię i poszli do kuchni . Bill usiadł wygodnie przy stole i rozglądał się do okoła . Monika właśnie robiła im gorącą herbatę z cytrynką . Wspaniały aromat unosił się nad kubkami ,które po chwili stały na stole . Siedzieli naprzeciwko siebie milcząc i pijąc gorący płyn .
- hmm a Tom i reszta nie będą się martwić o ciebię ? – przerwała ciszę Monika .Nieprzykwykła do ciszy . Była dość wygadana , czarnowłosy też z tego słyną . Gdy jednak milczeli czarnulek opserwował ją i uśmiechał się uroczo powodując rumieńce na jej policzkach . Strasznie się tego wstydziła , lecz inni twierdzili , że to uroczę .
- a co tam , niech się martwią …. i tak niemam zamiaru się dla nich spowiadać .
- idziemy oglądać film ? – spytał na co przytakną głową .Tak więc ruszyli po schodach do jej pokoju .Czarnowłosy usadowił się na łóżku , zaś Monika właczała film , Step up.Gdy już film zaczą się usiadła obok Billa.Byli tak blizko siebie , jej noga spoczywała na jego nodzę . Niewzracała na to uwagę , oglądała film . Młodszy Kaulitz patrzył to na nią to na film . Cieszył się jak małe dziecko gdy był z nią.Gdzieś w połowie filmu poczuł jak jej głowa opadła na jego ramię . Zasneła .Czarnowłosy pochylił się nad nią .Zbliżył swoje usta to jej policzka i złożył na nim całus. Chciał by więcej lecz woli poczekać . Nakrył ich kocem i położył się koło niej.Przez dłuszą chwile leżał na plecach z założonymi rękami na szyji . Poczuł jak Monika przysuwa się do niego i kładzie głowe na jego klace piersiowej. W takiej pozycji zasną .
Słońce już wstało , ptaszki wesoło śpiewały na drzewach , zaś sławny wokalista popularnego niemieckiego zespołu ….właśnie co on takiego robił ? Hmmm ciekawi was . Otóż nic spejalnego . Powoli otwożył swe oczęta i przeciągną się .Tak był w pokoju Moniki .Czuł się jak w niebie.Do jasnego pokoju wpadały promyki światła , firanki wesoło powiewały , a do okoła unosił się zapach jej kwiatowych delikatnych perfum.Spojrzał na drugą część łóżka . Brunetki ani widu ani słychu . Choć też nie do końca prawda , było ją słychać z łazienki jak śpiewała na maxsa piosenke Dirty Christiny A. Jej ulubiony kawałek . Bill uśmiechną się pod nosem i usadowił się
wygodnie na łóżku.Chwycił swoja komórkę ,która spoczywała na stoliku obok. 10 sms ,15 nieodebranych połączeń ,a co tam . Nagle drzwi do pokoju otwożyły się . Do pokoju weszła ” tanecznym” krokiem Monika .Caluśka mokra , z turbanem na głowie i ręczniekiem przysłaniającym ..to co trzeba . Sądziła chyba że jej gość smacznie śpi . Rozczarowała się widziąc czarnowłosego siedziącego na łóżku z bananem na głowie .Aby niewybuchnąć śmiechem zakrył usta dłonią .
- eeee no , to ty już nie śpisz? – zadała dość głupie pytanie .Bill tylko pokiwał głową.Nagle się zachwiał i zleciał na podłoge .Tym razme to Monika tłumiła w sobie śmiech . Bill wstał powoli z podłogi kierując się do wyjścia z pokoju.
- ja pujdę do kuchni , a ty tu się szykuj hihihi – czarnulek hihocząc pod nosem zszedł na dół do kuchni gdzie wyją sok i nalał do szklanki . Usadowił się przy stole i pił napuj przypominając sobie mine Moniki gdy go zobaczyła hahaha.W tym czasie brunetka zamkneła drzwi na czarnowłosym i przeklneła sama siebie .
- ale ja jeste głupia ….no dobra czas się ubrać – powiedziała cicho do siebie . Tak więc wyjeła z szafy czystą bieliznę , mini z dzinsu , brązową bluskę ,pasek z ćwiekami, czarne leginsy. Wzieła wszystkie jej potrzebne rzeczy i poszła do łazienki. Ubrała się , oczy obrysowała czarną kretką , powieki pomalowała na ciemny brąz , mocno wytuszowała rzęsy . Jeszcze tylko permufy i była gotowa.Wyszła z łazienki i zeszła na dół do kuchni .
-sorki Bill za tą akcje u mnie w pokoju -wyciągneła z lodówki jogurt -….pewnie cię obudziłam? – ciągneła dalej siadając na blacie kuchennym i opserwują Billa.
- nic się nie stało , a wcale mnie nieobudziłaś -powiedział poprawiając włosy-….wiesz dzięki ci bardzio za gościnność i wogle ale muszę spadać bo chłopacy jadą na sesję po tem na wywiad i muszę z nimi -…muwił to wstając z krzesła .
- rozumiem ….jak coś to dzwoń -brunetka zeskoczyła z blatu i odprowadziła Kaulitz-a do drzwi .Na pożegnale pocałowali się w policzek i powiedzieli “cześć”
-co by tu porobić ….o dokończyć te meblowanie .

…RWA MAĆ!!!

Posted by admin on 28th Styczeń 2010 in Bez kategorii

- Nie no, Romeo się znalazł. – zaśmiał się Georg – Troche cię poniosło, co? Zioooom?
- Oj zamknij się. – mruknął Bill. Widać hormony i testosteron mu nie dają spokoju…
- Co mnie ominęło? – spytał Tom wchodząc do pokoju
- Kurde, ten jak wczorajsza ciota!(czyli jak zawsze;)) – zaśmiał się Gustav. Tom nie wyglądał za dobrze, jego twarz była nadal zzieleniała, oczy mętne i zaczerwienione.
- Dobrze się czujesz? – spytała Lucyna
- Średnio… – odpowiedział bez przekonania i zachwiał się na nogach
- Chcesz już wracać? – zapytała Ema widocznie zmartwiona wyglądem Toma
- No, ale tylko na chwilę. Nie chce stracić całej imprezy. – odrzekł i wyszedł z pokoju. Lucyna ruszyła za nim, kiedy Paula pociągnęła ja za rękaw i powiedziała:
- ‘Niech już nie wraca, z nim coś jest nie tak. Najlepiej żeby poszedł spać, ale bez żadnych proszków. Chyba się naćpał…’
- ‘Dobra’ – odpowiedziała pospiesznie Ema, chwyciła kurtkę i pobiegła za Tomem. Wyszli na chodnik, Kaulitz co chwilę przewracał się.
- Pomóc ci iść? – spytała Lucyna
- No co ty?! Z tym sobie jakoś poradzę… – odpowiedział, po czym znów się przewrócił. Ema wzięła go pod ramie i ruszyli dalej. Niedługo znaleźli się w domu, Tom miał problemy z wchodzeniem po schodach(moment i się sturlał), ale jakoś się udało. Położył się na kanapie i coś jęczał pod nosem.
- Jakieś ty dragi brał?! – zapytała Lucyna
- Żadne, tylko się schlałem zanim wyszliśmy…
- Czym się schlałeś?
- Wódką…
- A ile jej wypiłeś?
- Ze trzy niecałe butelki… – odpowiedział, Lucyna wytrzeszczyła oczy, może nie dla was, ale dla kogoś kto pierwszy raz pije wódkę to(cytuję) „iście końska” dawka. – O, i jeszcze przed wyjściem Zuzia mi dała jakiś śmierdzący proszek na kaca…
- Jak to… proszek na kaca?
- Normalnie… jakieś Aligi czy co…
- My nie mamy w domu środku na kaca.
- To idź se sprawdź do kuchni…
Lucyna wyszła z salonu i zbiegła po schodach, po chwili wróciła, miała głupią minę.
- No i co? Jest ten proszek… – mądrzył się Tom
- Przeczytaliście napis na saszetce z proszkiem?
- Nie, a co?
- Wy debile! To nie jest lek na kaca tylko „Smecta” i to przeterminowana!
- A co to jest ta „Smekata”? – spytał bez przekonania
- Lek na zatrucie pokarmowe…
- Czyli? – widać, że głąb ;)
- Jak to wypijesz a masz sraczkę lub rzygasz to będziesz mieć jeszcze większą sraczkę i będziesz więcej rzygał. – wytłumaczyła mu
- CO?!! – wrzasnął – I do tego przeterminowane?!
- Jesus… co za cymbały. – westchnęła Lucyna

Przez cała noc Tom wymiotował, już nawet żeby nie biegać do kibla przy łóżku stało wiaderko. Ema siedział prze nim i próbowała usnąć, lecz Tom jej na to nie pozwalał…
- Śpisz już? – spytał
- Nie. – odpowiedziała
- A chce ci się spać? – pytał dalej
- Tak.
- To czemu nie śpisz?
- Bo nie mogę…
- Dlaczego?
- Bo kurwa nie dajesz mi zasnąć!! Zamknij się wreszcie i śpij. Cholera… niby ma szesnaście lat, a gorszy od trzylatka.
- Podaj wiaderko. – przerwał jej
- Znowu? Ech. – odpowiedziała Lucyna i podała mu zarzygane wiadro. Tom zwrócił do niego trochę byłej zawartości swojego żołądka. – Tom?
- Co? – spytała bez widocznego zainteresowania
- Jak jesteśmy sami…
- Tak? – zapytał z zaciekawieniem
- Weź mi powiedz, czy podoba ci się Dida.
- Nie wiem. – odrzekł krótko zawiedziony odpowiedzią Emy
- Ale nie no, musze to wiedzieć!
- Niby dlaczego?! – mruknął
- Bo…
- Tak?
- Bo…
- No powiedz!
Nagle do pokoju wszedł tata Lucyny i spytał:
- Czego jeszcze nie śpicie?
- Bo Tom się źle czuje… – odpowiedział Ema
- Dobra, to siedźcie, ale jutro macie na rano do szkoły… – odpowiedział pan Kalama i wyszedł
- To, co chciałaś powiedzieć? – dokończył Kaulitz
- Nic, nic. Idź spać. – mruknęła
- Ale… – zaczął
- Ale jutro idziemy na rano. – przerwała mu i nakryła jego głowę kołdrą by już się zamknął

„O co jej chodziło? Po co pytała się czy podoba mi się Ada? Może czuje do mnie miętę i nie wie jak mi to powiedzieć… A czy ona mi się podoba? Kurna… sam nie wiem. – rozmyślał Tom(!!?- z wykrzyknikiem i znakiem za pytania, bo zazwyczaj w łóżku Tom nie myśli tylko się „gwałci” i śni o laskach topless) – A zresztą jak się będę przystawiać to po ryju od Georga…Kurwa mać!! Zapomniałem o Georgu!!!”

Było już rano, słońce leniwie przenikało przez szybę do pokoju. Tom zerwał się z łóżka, oblał go zimny pot. Nie miał pojęcia, która jest godzina, gdzie jest reszta towarzycha a nawet gdzie leżą jakiekolwiek świeże gacie.
- Szybko, szybko, musze się schować, schować! – powtarzał w panice i krążył po pokoju. – Zaraz, zaraz. Jakieś miejsce gdzie by nie szukał, gdzie by nie szukał… SZAFA!
W przed pokoju, w ścianie wbudowana była szafa zabita deską. Tom podbiegł do niej i zaczął odrywać deskę, ku jego zdziwieniu deska od razu odpadła. Kaulitz otworzył drzwiczki i ujrzał czarny cień. Ze strachu przewrócił się i do tyłu i krzyknął jak mała lasencja.
- Cicho rzesz! Zamykaj te drzwi i spierdalaj! – skarcił go… Gustav

Pisałam kiedyś ficki w stylu Underworld czy Van Helsing. Teraz przerzuciłam się na TH… Odpowiedniego szablonu jeszcze nie ma…. dopiero się robi. Zapraszam do czytania fick’a(od około 18:00).

Za komenty

Posted by admin on 21st Styczeń 2010 in Bez kategorii

Za komenty, nawet teraz dodam więcej ;)
Blade promienie słońca padły na twarz Bill’a. Chłopak otworzył oczy i niezgrabnie zwlókł się z łóżka. Rozejrzał się uważnie po pokoju. W pomieszczeniu panował ogólny chaos, ubrania były porozrzucane dookoła, z szafki zwieszała się para różowych majtek, a łóżko było w kompletnym nieładzie(żeby nie mówić, że po prostu był tam okropny rozpierdol). Bill powoli czaił co się wczoraj stało, żeby się upewnić spojrzał jeszcze w dół(…).
- Aha. To wszystko już wiadomo… – powiedział i zawlókł się w stronę łazienki potykając się o rozrzucone rzeczy.(Dłuuuuuugo stamtąd nie wychodził :])
- Billlllll!!!! Wyłaź wreszcie!! – wrzeszczał Tom waląc pięściami w drzwi
- Za chwilę… – odpowiedział Bill
- Nie za chwilę tylko teraz, kurwa mać! Ludzie tu mają potrzebę, wyłaźźźźź!!!
- Nie mogę, bo jestem zajęty!
- Mam to w dupie, z której mi za chwilę gówno wyleci!!!
- To leć na dwór, niedaleko jest budowa, załatwisz się w tojtojce.
- Jakbym kurde w życiu nie widział twojej gołej dupy, wiesz?!
- Mam to gdzieś… Nie ważne gdzie, ale idź tam sobie.
- Jestem starszy, więc mam większe prawa do tego kibla! – krzyczał, już piskliwym głosem Tom szarpiąc za naderwaną klamkę, Bill nie odpowiadał…

Po godzinie…
- No dobra, idź se do kibla już skończyłem – zawołał Bill zamykając drzwi od tojleta, z którego ostro jechało żelem i lakierem do włosów. Wszedł do pokoju, zobaczył Toma siedzącego na kanapie i oglądającego TV.
- Nie idziesz srać? – spytał
- Nieee, wiesz… jakoś dziwnie mi się „odechciało” po GODZINIE! – warknął widocznie wkurzony Tom…

No… To jakby beginning mamy za sobą, jak widać fick nie szczędzi sobie przekleństw, wyzwisk i humoru(czasem czarnego :]) Chcecie poznać c.d (ciąg dalszy)? Wystarczy jeden koment xD (Albo lepiej dwa dla pewności ^^)

C.d. narazie robie se jaja

Posted by admin on 15th Styczeń 2010 in Bez kategorii

C.d. narazie robie se jaja ale potem nie będzie juz tak wesoło
- No, to chłopaki, co dzisiaj robimy? Bo mam dość siedzenia na tyłku cały dzień! – powiedział Bill zakładając nogi na stół i wyciągają się jak stary kot, co go dawno nie odkurzano.
- Co robimy? Co ty wczoraj robiłeś?! – zapytał Gustav śmiejąc się pod nosem
- A co to ma niby znaczyć? Robiłem… – Bill zastanowił się nad jakąś mądrą odpowiedzią na te „jakże kłopotliwe” pytanie, lecz w takiej chwili w głowie wiało mu niezrozumiałą pustką
- A jak myślisz? Pewnie tak walił pannę, że się wkurwiła! Chodź tu, ty mój niewyżyty braciszku! – wtrącił Tom śmiejąc się, poczym rzucił się na brata i „ściął mu grzywkę”, przy okazji wywracając stolik zastawiony REDBULL’ami.
- Oj weźcie mi zróbcie przysługę i się zamknijcie. Obaj! – warknął Bill spychając z siebie Toma, poczym zamknął się w swoim pokoju trzaskając drzwiami.
- Uuuu, coś nasza królewna dziś lewą nogą wstała… – zażartował Gustav. Nagle z głośników poleciało „Smells like teen spirit” Nirvany.
- To pewnie coś poważniejszego niż zwykle! – wrzasnął Georg próbują porozumieć się z Tomem
- Cooo?!!- odkrzyknął
- Mówiłem, że… !!!
- Kaulitz! Wy pojebane chuje! Ściszcie ten łomot, bo wezwę psy!!- wrzeszczał sąsiad z dołu. Georg podszedł do Toma i krzyknął:
-Mówiłem, że to coś poważniejszego niż zwykle!!!! – niestety, nie zauważył, że Bill ściszył już muzykę.
- JESUS! Kurde… przecież słyszę! – odpowiedział Tom zatykając sobie obolałe uszy.
- Jak myślisz, o co mu może chodzić? – spytał Georg
- A nie wiem…
- Może okresu dostała nasza dziewczynka i ma zły humorek. Idźcie do sklepu kupić jej lizacka i podpasek na zapas! – zaczął się ryć Gustav jednocześnie wywracając kanapę do tyłu
- Może byś się już uspokoił, co? Wystarczy… – mruknął Tom
- No dobra, na życzenie… mogę się z „laski swojej” przymknąć, ale wychodząc wywalcie te puszki do śmietnika, bo tu już się nie da drogi do drzwi utorować! – odpowiedział. Nagle Bill wyszedł z pokoju i powiedział :
- Ja to wyniosę. – chwycił foliową reklamówkę leżącą na stercie obrzydliwie zlepionych ze sobą skarpet i otworzył ją… – O cholera! Czy… czyje to?! – spytał drżącym głosem
- A co tam jest? – zainteresował się Gustav
- Bo ja wiem?! JESUS! Cholernie jedzie!!! I wygląda jak…

S-Y-L-W-E-S-T-E-R

Posted by admin on 30th Grudzień 2009 in Bez kategorii

Witam wszystkich na początku chciałabym złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia z okazji Nowego roku.By dobrze wam sie prowadziła blogi i było dużo wpisów w księdze gości.
Pozdrawiam wszystkich i dalej już niepisze bo wiem że wszyscy z was niemają czasu czytań bardzo długich notek.

DRIVE ME CRAZY

Posted by admin on 28th Grudzień 2009 in Bez kategorii

- Co ty wyprawiasz? Rozjechaliby cię jak psa! – wykrzyknął Gustav i wstał z Kaulitza
- Ja… Ja zamyśliłem się… – mruknął Tom i wstał z jezdni, jeszcze bardziej bał się własnego umysłu
- Cholera, nie oddycha! Dobra, to trzeba mu w tym pomóc… Tom pomożesz mi? – powiedziała Paula
- T-tak… – odpowiedział i klęknął obok niej
- Naciskaj rękami, na jego klatkę piersiową, ale nie za mocno, dobra?
Tom tylko skinął głową, Paula, złapała oddech i zrobiła Billowi sztuczne oddychanie metodą usta-usta. Na chwile przestała, nie było żadnych skutków. Tom dalej robił to, co mu kazała, gorzka łza ściekła po jego policzku, bał się o Billa… jak nigdy dotąd. Paula spróbowała jeszcze raz i jeszcze raz, to również nie dało skutków. Chciała się już poddać, ale nie pozwoliła jej na to twarz Toma, zapłakana, smutna twarz jak u małego dziecka. Złapała oddech i przyłożyła wargi do ust Billa, zamknęła oczy. Nagle poczuła dziwne uczucie, otworzyła powieki, właśnie całowała się z Billem. Kaulitz otworzył oczy, Paulę odrzuciło do tyłu, Bill wytrzeszczył oczy i chciał coś powiedzieć, ale chyba nie bardzo wiedział co, w końcu wykrztusił:
- So-sorry…
Chłopcy wybuchli śmiechem.
- Zamknijcie się! – wrzasnęła zawstydzona Paula, chłopcy na chwilę zamilkli i ponownie wybuchli śmiechem. Bill wstał, Tom przytulił brata, jednak on wyrwał się gwałtownie, nie ufał Tomowi. Po raz pierwszy, aż tak mocno od niego oberwał, po raz pierwszy bał się go.
- Przepraszam Bill, ja… ja nie chciałem, tylko, tylko ty… – wyszeptał Tom i pociągnął nosem, Billa zalała fala zrozumienia, przecież sam przez lata był wyzywany od pedałów, wielu uważało go za dziewczynę lub transwestytę.
- Nie przepraszaj… – uśmiechnął się Bill i uściskał brata
- On powiedział tak samo… – wyszeptał Tom i wtulił się w ramię brata
- Co? – zapytał Bill, bo nie za bardzo zrozumiał
- Nic… nic Bill – odpowiedział i puścił go. Wszyscy wsiedli do samochodu. Tom wyciągnął z plecaka butelkę z jakimś energetycznym gównem, napił się i oparł o drzwi. Nie mógł przestać myśleć. O czym? O wszystkim, czemu to zrobił, o chęci zabicia kumpli i najważniejszym, o „tym cholernym koszmarze”. „Jestem przeczulony, musze się wyluzować, bo dostanę czegoś…” – pomyślał i wyjrzał przez szybę. Brudne ulice, ludzie snujący się bez celu, w ciemnych zakątkach bary i burdele. Wśród tego całego „motłochu” wyróżniał się tylko klub „OMEGA”, gdzie przy wejściu już stali goryle. Jedyny klub, do którego Tokio Hotel nie zostali wpuszczeni, no może z wyjątkiem, Georga, który jest pełnoletni. „Przestrzegają tam zasad, bardziej niż w cholernym klasztorze!” – pomyślał Tom i spojrzał na Paulę. Miała twarz, bez wyrazu, nie uśmiechała się, ani nie smuciła, po prostu prowadziła samochód. Tom nie mógł zrozumieć tego rodzaju skupienia i może, dlatego przywalił wtedy wozem ojczyma w drzewo. Zresztą nie ważne, obecny stan umysłu Kaulitza można był porównać do rozgotowanego makaronu, który plasną na podłogę z trzeciego piętra. Nie miał już siły myśleć, wkoło zrobiło się ciemno…
- Tom? Tom!! Tom!!! – Kaulitz słyszał oddalający się głos, ale nie miał siły odpowiedzieć, zapadł nieprzenikalny mrok…
- Tom? Ej, słyszysz mnie? – zapytał ktoś, Tomy widział jedynie białe oślepiające światło, przymrużył oczy.
- Mam iść w stronę światła? – zapytał myśląc, że jest w niebie
- Bredzi… – powiedział ktoś inny
- Zabierz tą waloną latarkę, to może, będzie mówił normalnie! – powiedział pierwszy głos. Światło zgasło, Tom widział rozmazany obraz, miał mroczki przed oczami, przetarł je, zamknął i z powrotem otworzył. Ujrzał twarz Zuzi, mógł przejrzeć się w jej okularach.
- Witaj wśród przytomnych – powiedziała, Tom powoli wstał, ale od razu się przewrócił. Oparł się o jakąś szafkę i rozejrzał po pokoju, był w nieznanym mu pomieszczeniu, prawdopodobnie hotelu. Na kanapie przed nim siedzieli chłopcy i Paulina, Zuzia(na serio Olka)zbierała z podłogi ciuchy.
- Gdzie… gdzie ja jestem? – spytał Tom
- W naszym tymczasowym mieszkaniu – odpowiedziała Olka
- Aha – odparł nadal mrużąc oczy, wziął swój plecak i wyciągnął picie, napił się
- Daj łyka – powiedziała Zuzia
- Jak, chcesz, ale ja myślałem, że dziewczyny brzydzą się pić po chłopakach – odrzekł i podał jej butelkę. Zuzia pociągnęła, łyka, drugiego, trzeciego, czwartego
- Ej! Miał być jeden! – sprzeciwił się z uśmiechem Tom i chciał jej wyrwać butelkę
- Ej! Nie wiedziałam, że jesteś taki skąpy! – odpowiedziała i jak „małe dzieci zaczęli wyrywać sobie buteleczkę”(to nie jest przenośnia), w efekcie Tom zaczął się wydurniać i oblewał Olkę, ona za to wyrwała mu picie i wsadziła za spodnie, do góry dnem. Na koniec oboje padli na dywan i śmiali się jak psychiczni.
- Nie za dobrze wam tam? – zaśmiał się Georg
Śmieją się
- Ej, o co biega? – zapytał Gustav
Śmieją się
- Przestańcie się brechtać – powiedział Georg
Śmieją się
- Zamknijcie, kurwa mordy! – warknął Gustav, którego irytował bezmyślny chichot
Śmieją się
- Nie no, im coś odbiło! – rzekł Schäfer
Śmieją się
- Tom ma takiego małego, że nie da się zmierzyć linijką – powiedział Bill
Śmieją się
- Nie no, już na serio im odwaliło – wywnioskował
Nagle Zuzia i Tom przestali się śmiać. Reszta gapiła się na nich jak na dzieci specjalnej troski. Tom wstał i zaczął biegać po pokoju udając samolocik. Georga to wkurzało i chciał go złapać, ale Tom ściągnął bluzę i naciągnął Listingowi na głowę. Zuzia zebrała stos gazet i układała coś, Tom podszedł do niej i jej pomagał. Billa zdziwiło nieco te zachowanie, kucnął obok brata i chciał go potrząsać za ramię, ale Tom odskoczył na bok i powiedział:
- Nie dotykaj mnie!! Nie odlecę stąd!
- Dobra, dobra… Co ty robisz Zuziu? – zapytał Bill
- Łóżko – odpowiedziała nie odwracając wzroku, usiadła w gazetach, przyciągnęła do siebie Toma i przytuliła kiwając się.
- Aha, a dla kogo?
Olka nie odpowiedziała tylko dalej kiwała się, Tom wstał podszedł do lodówki i zaczął wszystko stamtąd wyrzucać, po chwili wyciągnął jakieś zawiniątko, podszedł do Georga i powiedział:
- Czujesz to? Prawda, że też czujesz ten zapach życia!
- O kurwa! – przeklął Listing. – Co to jest?!!!
Tom otworzył pojemniczek, straszni zajechało.
- Zamknij to! – powiedziała Paula i chciała mu zabrać pojemniczek, ale Kaulitz uciekł na drugą stronę pokoju i wykrzyknął:
- Nie dotykaj mnie! Ja chce tu zostać! Tu, tu jest życie!! – potem zdjął spodnie, wygrzebał ręka z pojemniczka jakąś maź i obsmarował się cały.
- O cholera!! Co to za smród! – jęknął Gustav i zatkał nos
- Nie chciałbyś wiedzieć – odparła Paula
Nagle Olka wstała i schował się za Toma krzycząc:
- Kalafior atakuje!
- Idę na misję Constantino! Pokonaj kalafiory, niech moc będzie z tobą! – powiedział Tom, przytulił Olkę, przy okazji ją upaćkał i wybiegł na dwór
- Żegnaj Rainer!! – Zuzia podbiegła do Billa – Przyszły niebieski świnie!! I chcą burki!!!
- Eeeee, to im je daj – odpowiedział zdziwiony
- Ale Raphael!! Burki się skończyły, a może mrchewki? – zapytała z nadzieją
- T-tak, daj mrchewki – odparł, i obserwował Olkę, która schowała się za kanapą. Nagle do pokoju wpadał Tom i zawołał
- Coni!! Nie dawaj mrchewek!!! – i wskoczył za kanapę do Zuzi, co raz jedno z nich wyglądało, co się dzieje, w końcu wkurzony Gustav spytał:
- Co wy robicie?!
- Chowamy się – powiedział Tom
- Bo idą żółte krowy – dodała Zuzia
- Przestańcie się wygłupiać, nie jest do cholery śmieszne, tylko… żałosne!! – wydarł się Gustav. Tom rzucił się na niego, przewrócił i wykrzyknął:
- Kasimir!!! To ty ukradłeś nasze burki!!!!
- Jak mogłeś, a ja ci głupi ufałam!!! – wrzasnęła Olka
- Oj głupi, głupi – przytaknął Tom
- Głupi, głupi – powtórzyła – Ale on jest zdrjcą! – i zaczęła pukać Gustava w głowę. – Ma wypłukany mózg, robimy opercję!
- Zostawcie mnie świry!! – wykrzyknął Schäfer, zepchnął z siebie Toma i podbiegł do drzwi. Do pokoju weszła Lucyna i spytała;
- Co wy robicie?
- Nie… nie wiem, im odbiło! – odpowiedział Gustav. – Chcieli mi robić operacje mózgu!
- Nie najgorszy pomysł – uśmiechnęła się
- To nie jest śmieszne… – warknął, Lucyna podeszła do stołu i wypiła trochę picia Toma, które rozlało się podczas wcześniejszej szarpaniny.
- Co z nimi zrobimy? – zapytał Gustav podchodząc do Lucyny
- Guciu? – spytała
- Tak?
- Daj mi kotka…
- Co?! – zdziwił się
- Daj mi jednego, masz ich dużo – powiedziała jak pięcioletnia dziewczynka
- Ja nie mam żadnych kotów! – zaprzeczał
- Masz! – upierała się – Mogę wziąć jednego?
- A to weź sobie… – powiedział, chociaż nie wiedział, o co jej chodzi. Nagle Lucyna rozpięła mu spodnie – Ej! Co ty robisz?!!!
- Biorę kotka… – odpowiedziała