Archive for Styczeń, 2010

…RWA MAĆ!!!

Posted by admin on 28th Styczeń 2010 in Bez kategorii

- Nie no, Romeo się znalazł. – zaśmiał się Georg – Troche cię poniosło, co? Zioooom?
- Oj zamknij się. – mruknął Bill. Widać hormony i testosteron mu nie dają spokoju…
- Co mnie ominęło? – spytał Tom wchodząc do pokoju
- Kurde, ten jak wczorajsza ciota!(czyli jak zawsze;)) – zaśmiał się Gustav. Tom nie wyglądał za dobrze, jego twarz była nadal zzieleniała, oczy mętne i zaczerwienione.
- Dobrze się czujesz? – spytała Lucyna
- Średnio… – odpowiedział bez przekonania i zachwiał się na nogach
- Chcesz już wracać? – zapytała Ema widocznie zmartwiona wyglądem Toma
- No, ale tylko na chwilę. Nie chce stracić całej imprezy. – odrzekł i wyszedł z pokoju. Lucyna ruszyła za nim, kiedy Paula pociągnęła ja za rękaw i powiedziała:
- ‘Niech już nie wraca, z nim coś jest nie tak. Najlepiej żeby poszedł spać, ale bez żadnych proszków. Chyba się naćpał…’
- ‘Dobra’ – odpowiedziała pospiesznie Ema, chwyciła kurtkę i pobiegła za Tomem. Wyszli na chodnik, Kaulitz co chwilę przewracał się.
- Pomóc ci iść? – spytała Lucyna
- No co ty?! Z tym sobie jakoś poradzę… – odpowiedział, po czym znów się przewrócił. Ema wzięła go pod ramie i ruszyli dalej. Niedługo znaleźli się w domu, Tom miał problemy z wchodzeniem po schodach(moment i się sturlał), ale jakoś się udało. Położył się na kanapie i coś jęczał pod nosem.
- Jakieś ty dragi brał?! – zapytała Lucyna
- Żadne, tylko się schlałem zanim wyszliśmy…
- Czym się schlałeś?
- Wódką…
- A ile jej wypiłeś?
- Ze trzy niecałe butelki… – odpowiedział, Lucyna wytrzeszczyła oczy, może nie dla was, ale dla kogoś kto pierwszy raz pije wódkę to(cytuję) „iście końska” dawka. – O, i jeszcze przed wyjściem Zuzia mi dała jakiś śmierdzący proszek na kaca…
- Jak to… proszek na kaca?
- Normalnie… jakieś Aligi czy co…
- My nie mamy w domu środku na kaca.
- To idź se sprawdź do kuchni…
Lucyna wyszła z salonu i zbiegła po schodach, po chwili wróciła, miała głupią minę.
- No i co? Jest ten proszek… – mądrzył się Tom
- Przeczytaliście napis na saszetce z proszkiem?
- Nie, a co?
- Wy debile! To nie jest lek na kaca tylko „Smecta” i to przeterminowana!
- A co to jest ta „Smekata”? – spytał bez przekonania
- Lek na zatrucie pokarmowe…
- Czyli? – widać, że głąb ;)
- Jak to wypijesz a masz sraczkę lub rzygasz to będziesz mieć jeszcze większą sraczkę i będziesz więcej rzygał. – wytłumaczyła mu
- CO?!! – wrzasnął – I do tego przeterminowane?!
- Jesus… co za cymbały. – westchnęła Lucyna

Przez cała noc Tom wymiotował, już nawet żeby nie biegać do kibla przy łóżku stało wiaderko. Ema siedział prze nim i próbowała usnąć, lecz Tom jej na to nie pozwalał…
- Śpisz już? – spytał
- Nie. – odpowiedziała
- A chce ci się spać? – pytał dalej
- Tak.
- To czemu nie śpisz?
- Bo nie mogę…
- Dlaczego?
- Bo kurwa nie dajesz mi zasnąć!! Zamknij się wreszcie i śpij. Cholera… niby ma szesnaście lat, a gorszy od trzylatka.
- Podaj wiaderko. – przerwał jej
- Znowu? Ech. – odpowiedziała Lucyna i podała mu zarzygane wiadro. Tom zwrócił do niego trochę byłej zawartości swojego żołądka. – Tom?
- Co? – spytała bez widocznego zainteresowania
- Jak jesteśmy sami…
- Tak? – zapytał z zaciekawieniem
- Weź mi powiedz, czy podoba ci się Dida.
- Nie wiem. – odrzekł krótko zawiedziony odpowiedzią Emy
- Ale nie no, musze to wiedzieć!
- Niby dlaczego?! – mruknął
- Bo…
- Tak?
- Bo…
- No powiedz!
Nagle do pokoju wszedł tata Lucyny i spytał:
- Czego jeszcze nie śpicie?
- Bo Tom się źle czuje… – odpowiedział Ema
- Dobra, to siedźcie, ale jutro macie na rano do szkoły… – odpowiedział pan Kalama i wyszedł
- To, co chciałaś powiedzieć? – dokończył Kaulitz
- Nic, nic. Idź spać. – mruknęła
- Ale… – zaczął
- Ale jutro idziemy na rano. – przerwała mu i nakryła jego głowę kołdrą by już się zamknął

„O co jej chodziło? Po co pytała się czy podoba mi się Ada? Może czuje do mnie miętę i nie wie jak mi to powiedzieć… A czy ona mi się podoba? Kurna… sam nie wiem. – rozmyślał Tom(!!?- z wykrzyknikiem i znakiem za pytania, bo zazwyczaj w łóżku Tom nie myśli tylko się „gwałci” i śni o laskach topless) – A zresztą jak się będę przystawiać to po ryju od Georga…Kurwa mać!! Zapomniałem o Georgu!!!”

Było już rano, słońce leniwie przenikało przez szybę do pokoju. Tom zerwał się z łóżka, oblał go zimny pot. Nie miał pojęcia, która jest godzina, gdzie jest reszta towarzycha a nawet gdzie leżą jakiekolwiek świeże gacie.
- Szybko, szybko, musze się schować, schować! – powtarzał w panice i krążył po pokoju. – Zaraz, zaraz. Jakieś miejsce gdzie by nie szukał, gdzie by nie szukał… SZAFA!
W przed pokoju, w ścianie wbudowana była szafa zabita deską. Tom podbiegł do niej i zaczął odrywać deskę, ku jego zdziwieniu deska od razu odpadła. Kaulitz otworzył drzwiczki i ujrzał czarny cień. Ze strachu przewrócił się i do tyłu i krzyknął jak mała lasencja.
- Cicho rzesz! Zamykaj te drzwi i spierdalaj! – skarcił go… Gustav

Pisałam kiedyś ficki w stylu Underworld czy Van Helsing. Teraz przerzuciłam się na TH… Odpowiedniego szablonu jeszcze nie ma…. dopiero się robi. Zapraszam do czytania fick’a(od około 18:00).

Za komenty

Posted by admin on 21st Styczeń 2010 in Bez kategorii

Za komenty, nawet teraz dodam więcej ;)
Blade promienie słońca padły na twarz Bill’a. Chłopak otworzył oczy i niezgrabnie zwlókł się z łóżka. Rozejrzał się uważnie po pokoju. W pomieszczeniu panował ogólny chaos, ubrania były porozrzucane dookoła, z szafki zwieszała się para różowych majtek, a łóżko było w kompletnym nieładzie(żeby nie mówić, że po prostu był tam okropny rozpierdol). Bill powoli czaił co się wczoraj stało, żeby się upewnić spojrzał jeszcze w dół(…).
- Aha. To wszystko już wiadomo… – powiedział i zawlókł się w stronę łazienki potykając się o rozrzucone rzeczy.(Dłuuuuuugo stamtąd nie wychodził :])
- Billlllll!!!! Wyłaź wreszcie!! – wrzeszczał Tom waląc pięściami w drzwi
- Za chwilę… – odpowiedział Bill
- Nie za chwilę tylko teraz, kurwa mać! Ludzie tu mają potrzebę, wyłaźźźźź!!!
- Nie mogę, bo jestem zajęty!
- Mam to w dupie, z której mi za chwilę gówno wyleci!!!
- To leć na dwór, niedaleko jest budowa, załatwisz się w tojtojce.
- Jakbym kurde w życiu nie widział twojej gołej dupy, wiesz?!
- Mam to gdzieś… Nie ważne gdzie, ale idź tam sobie.
- Jestem starszy, więc mam większe prawa do tego kibla! – krzyczał, już piskliwym głosem Tom szarpiąc za naderwaną klamkę, Bill nie odpowiadał…

Po godzinie…
- No dobra, idź se do kibla już skończyłem – zawołał Bill zamykając drzwi od tojleta, z którego ostro jechało żelem i lakierem do włosów. Wszedł do pokoju, zobaczył Toma siedzącego na kanapie i oglądającego TV.
- Nie idziesz srać? – spytał
- Nieee, wiesz… jakoś dziwnie mi się „odechciało” po GODZINIE! – warknął widocznie wkurzony Tom…

No… To jakby beginning mamy za sobą, jak widać fick nie szczędzi sobie przekleństw, wyzwisk i humoru(czasem czarnego :]) Chcecie poznać c.d (ciąg dalszy)? Wystarczy jeden koment xD (Albo lepiej dwa dla pewności ^^)

C.d. narazie robie se jaja

Posted by admin on 15th Styczeń 2010 in Bez kategorii

C.d. narazie robie se jaja ale potem nie będzie juz tak wesoło
- No, to chłopaki, co dzisiaj robimy? Bo mam dość siedzenia na tyłku cały dzień! – powiedział Bill zakładając nogi na stół i wyciągają się jak stary kot, co go dawno nie odkurzano.
- Co robimy? Co ty wczoraj robiłeś?! – zapytał Gustav śmiejąc się pod nosem
- A co to ma niby znaczyć? Robiłem… – Bill zastanowił się nad jakąś mądrą odpowiedzią na te „jakże kłopotliwe” pytanie, lecz w takiej chwili w głowie wiało mu niezrozumiałą pustką
- A jak myślisz? Pewnie tak walił pannę, że się wkurwiła! Chodź tu, ty mój niewyżyty braciszku! – wtrącił Tom śmiejąc się, poczym rzucił się na brata i „ściął mu grzywkę”, przy okazji wywracając stolik zastawiony REDBULL’ami.
- Oj weźcie mi zróbcie przysługę i się zamknijcie. Obaj! – warknął Bill spychając z siebie Toma, poczym zamknął się w swoim pokoju trzaskając drzwiami.
- Uuuu, coś nasza królewna dziś lewą nogą wstała… – zażartował Gustav. Nagle z głośników poleciało „Smells like teen spirit” Nirvany.
- To pewnie coś poważniejszego niż zwykle! – wrzasnął Georg próbują porozumieć się z Tomem
- Cooo?!!- odkrzyknął
- Mówiłem, że… !!!
- Kaulitz! Wy pojebane chuje! Ściszcie ten łomot, bo wezwę psy!!- wrzeszczał sąsiad z dołu. Georg podszedł do Toma i krzyknął:
-Mówiłem, że to coś poważniejszego niż zwykle!!!! – niestety, nie zauważył, że Bill ściszył już muzykę.
- JESUS! Kurde… przecież słyszę! – odpowiedział Tom zatykając sobie obolałe uszy.
- Jak myślisz, o co mu może chodzić? – spytał Georg
- A nie wiem…
- Może okresu dostała nasza dziewczynka i ma zły humorek. Idźcie do sklepu kupić jej lizacka i podpasek na zapas! – zaczął się ryć Gustav jednocześnie wywracając kanapę do tyłu
- Może byś się już uspokoił, co? Wystarczy… – mruknął Tom
- No dobra, na życzenie… mogę się z „laski swojej” przymknąć, ale wychodząc wywalcie te puszki do śmietnika, bo tu już się nie da drogi do drzwi utorować! – odpowiedział. Nagle Bill wyszedł z pokoju i powiedział :
- Ja to wyniosę. – chwycił foliową reklamówkę leżącą na stercie obrzydliwie zlepionych ze sobą skarpet i otworzył ją… – O cholera! Czy… czyje to?! – spytał drżącym głosem
- A co tam jest? – zainteresował się Gustav
- Bo ja wiem?! JESUS! Cholernie jedzie!!! I wygląda jak…