notka
To to c.d. i prosze o wiecej komentów, a TH lubię(nawet :]). O i może spotkasz nas jak będziemy kręcic clip(w Lubartowie oczywiście, a tak w ogóle znamy się?)
POLISH VODKA MAKES PANTS TROUBLE
- Dobra, trza się szykować na imprezę, przecież nie pójdziemy jak te szmaty… – powiedziała Paula
- Czego nie… nie chce mi się przebierać. – odpowiedział krótko Tom – O, bym zapomniał! Georg kupiłeś mi towar?
- No, ale nie polecam. Spróbowałem, kurwa jakie pomyje!!
- A co mu kupiłeś? – spytała Lucyna
- Ten spiryt, wódkę.
- Wódka to pomyje? A nie szczyny?
- Wielka różnica…
- No nie wiesz, co ci pracownicy winnic i itd. robią jak się uchlają? Może ich natura wzywać, a po pijanemu trudno trafić do tojleta…(chyba wiecie, o co chodzi)
Georg pobiegł do kibla i zwymiotował wypite wcześniej piwo.
- Ale nie, no serio? – spytał Tom schodząc na dół
- Nie wiem, chodził kiedyś plotki…
- Dobra, nie wiem jak wy, ale ja idę się szykować na party. – powiedziała Paula
- To idź się pindrzyć siostruniu, a my pooglądamy TV. – rzekła Lucyna uśmiechając się pod nosem.
Przez pół dnia Gustav, Bill, Georg i Ema oglądali telewizję. Właściwie Lucyna już drzemała z nudów, a chłopcy kłócili się co oglądać…
- Dawaj ten pilot!! – wrzeszczał Gustav
- Nie! Chcę zobaczyć jak się skończy dzisiejszy odcinek! – sprzeciwiał się Bill
- Radiostacja ROSCOE to dupa! Jakiś romantyczny serial dla głupich nastolatków płci żeńskiej! – warknął Georg – Włącz jakiś mecz.
- Dobra, masz! – powiedział Bill i przełączył na koszykówkę
- Weź, te cały kosz to chuj! Włącz normalną nogę i tyle! – wkurzył się Georg
- Nie!
- Bill, dawaj pilota!! – wrzasnął Gustav, podczas kiedy Bill wdrapywał się na szafę(bał się, ze go pobiją za tę „Lucy Maria”)
- Nie! – piszczał Bill, nagle Gustav złapał go za nogę i pociągnął. Niestety Kaulitz za mocno trzymał i cała szafa przewróciła się.
- Jesus! Co wy do cholery wyprawiacie?! – wykrzyknęła Lucyna obudzona trzaskiem przewracającej się szafy.
- Nic, chcieli mi zabrać pilot!! – żalił się Bill
- Boże… w moim pokoju jest drugi TV!! Dobra, podnieście ta szafę, która godzina? – powiedziała. W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi.
- Pójdę otworzyć… – oświadczyła i zeszła po schodach. Otworzyła drzwi i ujrzała Olkę, która widocznie była czymś podenerwowana.
- Czego wy jeszcze nie u Czarnego? – spytała Zuzia
- A która jest? – spytała Ema
- Dziesięć po piątej. Wiesz, że kazał przyjść wcześniej !! – wkurzyła się
- Kurna, to już tak późno?! Właź, zaraz będziemy gotowi!
Dziewczyny pobiegły na górę, Paula właśnie wychodziła z pokoju, nieźle się odstrzeliła na party.^^
- Bardziej skromnie nie mogłaś się ubrać? – spytała Lucyna
- Nie… poza tym to moje najskromniejsze ubranie. – odpowiedziała
- A… zapomniałam… Chłopaki!! Ruszcie tyłki i wychodzimy! – zawołała Ema
- Dobra, tylko gdzie jest Tom? – spytał Bill
- Już jestem. – powiedział Tom wchodząc do pokoju. Nie wyglądał zbyt dobrze, zzieleniała mu twarz, a jego oczy były dziwnie mętne.
- Dobrze się czujesz – spytała Zuzia
- Tak, a dlaczego? – odrzekł i zwymiotował na swoje spodnie.
***
- Fujjjj!! Tom!! – obrzydziła się Zuzia. Georg właśnie wyszedł z kibla, ale od zaraz do niego wrócił, gdyż widok rzygów Toma, sprawił, że i jemu zrobiło się niedobrze.
- Ooo… – odetchnął Tom – Od razu lepiej.
- Cholera, gorzej już być nie może! Tylko tego brakowało, żeby Tom się obrzygał!! – wkurzyła się Lucyna – Idź się szybko przebrać, Olka pójdziesz z nim, żeby dopilnować, by to było naprawdę SZYBKO!
Zuzia i Tom pobiegli na górę do pokoju bliźniaków. Tom wszedł do łazienki, strzepnął do wanny większość rzygowin i umył ręce(humanitarnie i bezpiecznie^^- domestos tu byłem!). Potem pobiegł do pokoju zaczął ściągać spodnie.
- Tom nie rozbieraj się przymnie. – skarciła go Olka
- Czemu nie?
- Bo nie zapłacę za ten striptiz.
- Kurna… te spodnie nie chcą zejść!
- To może byś rozpiął pasek cioto.
- Za długo z tym pieprzenia… no kuźwa… – powiedział Tom i z całej siły pociągnął za spodnie, które razem z majtkami^^ zsunęły mu się natychmiast z tyłka… Zuzia wytrzeszczyła oczy, bądź co bądź oglądała właśnie jaja gitarzysty jej ulubionego zespołu… i roześmiała się:
- Aż tak bardzo nie musiałeś się rozbierać!
Tom zakrył „to” spodniami i zburaczył się(zaczerwienił) , widać pierwszy raz jakaś dziewczyna widziała nagiego Toma bez jego uprzedniej zgody(na którą nie było tu czasu).
- Możesz się odwrócić? – spytał zawstydzony Tom
- Nie, bo po co? Pozwoliłeś mi patrzeć. – uśmiechnęła się
- No weź…
- Dobra. – powiedziała Zuzia
- Tylko nie podglądaj! – uprzedził ją
- Po co mam podglądać, już widziałam twojego ptaszka. – zaśmiała się – Jajeczka zresztą też
.
Tom szybko założył majtki i nowe spodnie.
- Dobra, idziemy. – powiedział – Tylko ani słowa o tym co tu się działo.
- No nie wiem… chętnie bym komuś o tym powiedziała…
- Kurna, nie wkurzaj mnie!
- No dobra, tylko jeszcze powiedz, czego się zrzygałeś – spytała
- Bo się schlałem tą szajską wódką. – odpowiedział chwiejąc się na nogach
***
- Jesus… Ty jesteś zalany w trupa! – wykrzyknęła Olka
- No to co z tego? Na imprezie i tak bym się schlał! – mruknął
- Szybko, chodź do kuchni! – rozkazała mu
- A po co? Żebym więcej rzygał? – spytał wlokąc się po schodach
- Mama Lucyny i Pauli jest lekarzem w kuchni maja dużo leków, dam ci coś na kaca.
- Ja nie mam kaca tylko jestem pijany!!
- Wielka różnica… – odpowiedziała i wciągnęła Toma do kuchni. Sięgnęła do szafki, na początku nic nie zwróciło jej uwagi, lecz po chwili dostrzegła stojące z tyłu pudełeczko z napisem „ALIBI- najlepsze alibi na kaca”. Bez większego namysłu wyciągnęła z pudełeczka torebeczkę z proszkiem. Wzięła szklankę, nalała do niej wody i rozpuściła proszek. Następnie podała Tomowi i powiedziała:
- Masz, pij do dna.
Tom spróbował „napoju” i po chwili go wypluł.
- Cholera, co to za ohydztwo! Smakuje jak mąka z wodą!
- Bo tak ma smakować, pij!
- Nie! To śmierdzi gównem!
- Pij mówię! – krzyknęła Olka
- Nie!! – nadal protestował
- Dobra, jak chcesz. – powiedziała i wzięła od niego szklankę – Ale nie zdziw się, jeśli jutro rano obudzisz się w koszu na śmieci zgwałcony przez jakiegoś niewyżytego księdza, no wiesz dosyć ma sutanny wolał by na panny, ale panami też nie pogardzi.
- Dawaj to!! – wykrzyknął i wypił wszystko
- No, jak chcesz to możesz…
- Chodźcie już! – zawołała Lucyna
- Idziemy! – odkrzyknęła Zuzia, złapała Toma za rękę i zaciągnęła na dwór. Wszyscy już tam czekali.
- No dobra, to idziem ludzie. – powiedział Ema i wszyscy ruszyli w stronę domu Czarnego. Nie było to daleko, gdyż Czarny mieszkał ulicę dalej.
- Daleko jeszcze? – pytał jak zawsze Gustav
- Dojdziemy zanim zdążysz jeszcze raz powiedzieć: „Daleko jeszcze?”. – odpowiedział Dida
- Dalek…
- Już jesteśmy. – przerwała mu Lucyna i stanęła przed średniej wielkości, białym domem.
- Tu ma być impreza? Coś za cicho. – zdziwił się Tom
- Zara zobaczysz… – powiedział Zuzia i zadzwoniła do domofonu
