Rozdział II
Kate wpadła do domu.
-Kochanie, gdzieś ty była?! – woła mama ze zdenerwowania.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, pobiegła do swojego pokoju, założyła czarną spódnicę z lekko błyszczącym paskiem, białą bluzkę, czarne pantofle na lekkim obcasie, a swoje długie, ciemne włosy związała w koka. Dała mamie całusa, jak szybko się w domu pojawiła, tak samo szybko zniknęła.
Dochodząc do szkoły z daleka zobaczyła Jimiego. Uśmiechnął się i pomachał ręką. Ciemnowłosa zrobiła to samo, ale już po chwili zobaczyła jakąś ładną dziewczynę obok niego. Ona również się uśmiechała. ’No tak… Taki przystojny chłopak nie może nie mieć dziewczyny’ pomyślała ze smutkiem i odeszła w inną stronę.
Rozpoczęcie miało być na sali gimnastycznej. Nie wiedziała gdzie to jest, ale postanowiła iść za resztą. Po chwili dotarła na miejsce. Usiadła na jednym z krzesełek w ostatnim rzędzie. Zamyśliła się ze smutkiem o dziewczyny Jimiego.
-Cześć, jestem Emily – powiedziała dziewczyna Jimiego. Nie wyglądała na złą ani nie miłą, wręcz przeciwnie. Miała na twarzy serdeczny uśmiech.
-Cześć, ja Kate – odpowiedziałam ze zdziwieniem mieszanym z uśmiechem. Emily siadła obok mnie.
-Jimy wiele mi o tobie opowiadał – zaczęła.
-Miło mi, ale mi o tobie nic – powiedziałam nadal ze szczerym uśmiechem, bo to była prawda. Nic o niej nie słyszałam.
-Ja i Jimy…
-Rozumiem, jesteście parą – przerwałam jej.
-Nie, nie! – zaczęła się śmiać Emily. Miała bardzo podobny śmiech do Jimiego, oczy, kolor skóry, rysy twarzy…
-O sorry, wy jesteście rodzeństwem!
-Tak, jesteśmy bliźniakami. Dlatego stałam przy nim, dlatego się zaczęłam śmiać. – powiedziała ze szczerym uśmiechem. Była ładna, ale nie sztuczna, tak jak wiele innych dziewczyn. Zawsze się uśmiechała szczerze. Już ją lubię.
-Jimy nie ma dziewczyny. Rozstał się z Susan jeszcze przed wakacjami. Ona była z tych tzw. ‘modniś’. On nie lubi takich dziewczyn. Za to o tobie wyrażał się z samymi pochlebstwami. – uśmiechnęłam się nieco zawstydzona.
-O, tu jesteście. Szukam was wszędzie. Widzę, że się już poznałyście. – powiedział z zadowoleniem. Pewnie nie miał ochoty na te początkowe, zapoznawcze teksty.
-Czemu do nas nie podeszłaś przed budą? – zapytał bliźniak.
-A czy to ważne? – odpowiedziała mu bliźniaczka. Ona rozumiała dlaczego nie podeszłam. Ona była taka miła… Miałam ochotę jej powiedzieć wprost ’ Czy możemy się przyjaźnić?’ Wiem, wiem to głupota, ale to była wspaniała dziewczyna.
-Kate? Żyjesz? – pytali na zmianę.
-Yyy, tak, przepraszam. Coś mówiliście?
-Do której szkoły chodziłaś wcześniej?
-Mieszkałam w Northampton, w wakacje przeprowadziłam się do Londynu.
-Och, to wspaniale. Czyli miasta jeszcze nie znasz? Będzie świetna zabawa! – powiedziała z radością Emily.
W tym momencie zaczął mówić dyrektor. Siedziałam pomiędzy Emily a Jimim. Byłam bardzo szczęśliwa, a od niego pachniało wodą kolońską, ale bardzo delikatną. Nadal uważam, że to ideał!
___________________________________________
Notka taka sobie. Normalnie nie będę pisać dzień po dniu, ale teraz jestem chora i nie mam co robić
komentujcie te bezsensowne zdania… pa:*
