Archive for Maj, 2010

LET ME INTRODUCE

Posted by admin on 25th Maj 2010 in Bez kategorii

No to c.d. tak? Czekam na kontakt od tokio-gnioty, funky-life juz się skontaktowała- thx you.
LET ME INTRODUCE

Na korytarzu jak zawsze przed przyjściem psorki panował ogólny chaos. Widok „pierwszaka” ciągniętego za nogi po schodach czy, chłopaka bitego przez dziewczynę nie dziwił nikogo, chleb powszedni, chodź ja bym to nazwała wczorajszym…
- Jesus… u was, w Polsce, to to wszystko jest normalne?! – spytał ze zdziwieniem Bill
- No. – odpowiedziała Ema
- A czy to, że prawie wszyscy się na nas gapią jest normalne? – zapytał Georg widocznie skrępowany ciekawskimi spojrzeniami.
- Nie, ale też nienormalne jest, że w polskiej szkole ktoś na przerwie gada po niemiecku. – powiedziała – O, są!
- Kto? – zapytał obojętnie Tom
- Moje ziomy. Poznajcie, to Ada Szafrańska. – powiedziała Ema wskazując dziewczynę w sinej bluzie z kapturem, na oczach miała okulary. Mogła na swój sposób przypominać skate’a, lecz wyraz jej twarzy dawał do zrozumienia, że ma coś do powiedzenia i nie poda ręki byle komu.
- Siemacie. – powitała ich Ada – Mówcie mi Dida.
- Yo. Jestem Tom Ka…
- Po pierwsze to wiem kim jesteś – przerwała mu Dida– a, po drugie od teraz nazywasz się Tom Hafer. Nie powiedziałaś im?
- Zapomniałam… To szybko – zaczęła Lucyna – Bill, ty masz na nazwisko Bauer(rolnik), Tom- Hafer(owies), Gustav- Profi(zawodowiec), Georg- Kalb(cielę).
- Co za down wymyślał te nazwiska?! – zapytał z oburzeniem Georg
- Eh em.. Przypadkiem ja. – wtrąciła dziewczyna stojąca za Gustawem.
- Poznajcie: Olka Juszczkiewicz- Zuzia. – przedstawiła Ema. „Zuzia”, nie zgodnie ze słowami piosenki(„lalka nieduża”) była dość wysoka i nie była zwykłą „lalką”(szmatą). Brunetka o długich włosach z poczuciem humoru i inteligentnymi okularami- tak można ją postrzegać, czy to prawda to nie wiem, bo Zuzia nadal jest nie zgłębioną głębią typowo nastolatkowycg poglądów(np. rodzice są głupi) .
- No dobra, jak już się znacie to… cholera, już weszli do klasy! – powiedziała Lucyna – Chodźcie, bo się spóźnimy!
I cała siódemka pośpiesznie weszła do sali, lekko klinując się w drzwiach(jak nawałka to nawałka). Nie dało się ukryć, że pozostałych uczniów zdziwił widok chłopaków( z TH). Wyraźnie słychać było szepty i szmery przebiegające po klasie.
- Siądźcie se z tyłu. – poradziła Olka – Tylko Georg z Billem, a Tom z Gustavem.
- Czego tak?! – zapytał Tom
- Bo jak się ciebie i Billa razem posadzi to się przymknąć nie możecie, a lepiej żebyście nie „dołączyli do grona koni i Wołg”.
- Dobra… – odpowiedział bez przekonania i usiadł w ławce
- Ale tak w ogóle, po co my tu przychodzimy jak ni chuja polskiego nie znamy. – spytał Gustav
- Bo dyro się schlał i tak napisał w dokumentach. – odpowiedziała Dida wkurzona już głupimi pytaniami
-Serio?
- ‘Cześć!’ – przywitała uczniów nauczycielka wchodząc do klasy.

***

Była to pani Zarzecka, wychowawczyni tejże klasy( I „B”). Jej widok wszystkich zdziwił, gdyż uczyła ona sztuki, a nie angielskiego, który powinien się teraz odbyć.
- ‘No co tacy zdziwieni.’ – zapytała z uśmiechając się – ‘Będziemy teraz mieć GW.’(godzinę wychowawczą)
- ‘Ale jak to?’ – zapytała jakiś chłopak
- ‘Z powodu, że przyjechali do nas niemieccy uczniowie, zamieniłam się z panią Mostuk na godzinny, żebyście się zapoznali z kolegami.’
Ada, Olka i Lucyna zrobiły głupie miny i prychnęły śmiechem, nie wiem czy miało to swój powód, ale jak zareagować, kiedy czworo Niemców siedzi jak na tureckim kazaniu, nic nie rozumie i nie wie, jakie piekło ich czeka ze strony „przyjaznych”, „normalnych” polskich uczniów(dzikich zwierząt^^).
- ‘No to dobrze teraz wszyscy po kolei się przedstawimy…’ – zaproponowała p. Zarzecka – ‘Lucyna tłumacz im’.
- Co powiedziała? – spytał Bill
- Że chociaż masz małego i jesteś gejem, chętnie się z tobą porucha. – wtrąciła Ada
- Co?! – zdziwił się
- Oj zamknij się, Dida. Powiedziała, że będą się przedstawiać. – poprawiła Lucyna
- ‘No to zaczynamy… Lucyna tłumacz: nazywam się Małgorzata Zarzecka, jestem wychowawczynią tej klasy’ – powiedziała
Po kolei wstawali uczniowie i przedstawiali się:
- ‘Jestem Franek Czarnobyl- Czarny’.
Dalej.
- ‘Jestem Kaśka Mucha, po prostu Mucha’.
- ‘Patrycja Mucha’
- ‘Wołga!’ – zawołał Czarny
- ‘Jan Nosowski- Fenek’
- ‘Co ty chrzanisz?! Żaden Fenek tylko Nos, przetłumaczcie im!’ – zawołał ktoś
- ‘Olka Juszczkiewicz- Zuzia’
- ‘Adrianna Szafrańska- Dida’
- ‘Lucyna Kalama- Ema’
- ‘Mateusz Neifel- Mati’
- ‘Kaśka Mazawska’
- ‘Ijjjjaa, ijjaa!’(tu chodzi o rżenie konia) – zawołał jakiś chłopak
- Nazywają ją koń albo fortepian. – szepnęła na ucho Tomowi Dida
- ‘Bartek Kondrad, tylko Kondrad a nie Konrad ćwoki(!)- BeKa jestem.’
- ‘Emil Wypał- Bomba’
- ‘Wojtek Pietruszka- Grucha’
- ‘Monika Lipsk- Miśka’
- ‘ Kaja Sowiak- Kajka’
- ‘Grzesiek Ruda- Gelo’
- ‘Jakub Ziemniak- Ciacho’
- ‘Ania Gniewnak- Biedronka’
- ‘Magda Krótkołęcka’
- ‘Adrian Siewak’
- ‘Mariusz Zdun- Mario’
- ‘Przemek Kiryłov- Kikos’
- ‘Aśka Wójtowicz’
- ‘Paweł Freon- Ozzy’
- ‘To już wszyscy, teraz wy się przedstawcie’ – powiedziała p. Zarzecka wskazują na Toma i Gustava
- Eeee… co ona powiedziała – zapytał Tom
- Żebyś ją cmokną w dupę, wiesz?! No, przedstawcie się! – ponagliła ich Dida
- Tom Hafer – zaczął Tom – Gustav Profi(wskazał na Gustava), Bill Bauer(wskazał na Billa), Georg Kalb(wskazał na Georga).
BeKa zaczął się ryć, niestety znał niemiecki. Nikt oprócz TH i dziewczyn(Olka, Dida, Lucyna) nie mógł pojąć jego „podniecenia”(znów się spił jabolem^^), ale…
Reszta lekcji upłynęła na beznadziejnych pytaniach do chłopaków, jak to zawsze nauczyciele się ekscytują przyjazdem zagranicznych uczniów i pytają o byle bzdet. Pani Zarzecka nie zapomniała jednak wspomnieć o jakże „ważnych” sprawach klasowych, jak zwykle oberwało się Czarnobylowi, że nie dopilnował finansów i przekroczyli budżet(chodzą plotki, że część klasowej kasy przepił i wydał na szlugi, co jest bardzo możliwe^^ nie powiem. Sam Franek wygląda jak naćpany).

DIFFICULT WORDS

Posted by admin on 15th Maj 2010 in Bez kategorii

No dobra… ode mnie to otania notka, jesli moja siostra(zechce, albo nie zapomni hasla) doda następną.
DIFFICULT WORDS

Zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klasy. Dziewczyny jak zawsze przymulone po lekcji gadały jak pijane żule spod monopolowego.
- No to wychodzi, że teraz Anglik, tak? – zapytała Dida
- No. Jesus, zanudzę się na śmierć!!! – odpowiedziała Ema
- No, może i jest dupa, ale przynajmniej już lepiej niż ze Świstakiem, Boże jak on pluł! – wtrąciła Zuzia
- No może przestańmy powtarzać „no”… – dodała Lucyna
- No przydało by się… -uśmiechnęła się Ada
- No, pamiętacie jak w podstawówce facetka od Polaka się wkurzał za te „no”. – odrzekła Olka
- No, pamiętam – powiedział po chamsku Bill – Może byście zwróciły na nas trochę uwagi?
- Po co? – zapytała Dida – Teraz mamy was na co dzień.
- Kurna, ja się zgubie w tej szkole, a poza tym chyba miałyście być naszymi „opiekunkami” czy jakoś tak. – powiedział Georg
- Po pierwsze to nie „opiekunkami” tylko osobami nadzorującymi, kimś w rodzaju kuratora… Nie zgubicie się tu, bo ta szkoła jest 4 razy mniejsza od waszej, a tak w ogóle tylko wyjątkowa ciota mogła by się tu zgubić.
- A właśnie… gdzie są Gustav i Tom?- spytał Bill
- Kuźwa i teraz musimy ich szukać, co za siroty! – narzekała Ada – Jak ich znajdziemy to osobiście dam im w nos! Albo nie, lepiej…
- Dobra, dobra będziesz mogła z nimi zrobić co chcesz: zgwałcić, pobić, wydrapać oczy czy co tam chcesz, tylko szybko ich znajdźmy bo za chwilę lekcja, a jak się spóźnimy to psorka nas owali i do dyra…
Cała piątaka (jak idioci) biegała po szkole, nigdzie nie mogli znaleźć Gustava i Toma, zajrzeli nawet do babskiego kibla i schowka na szczotki(by sprawdzić czy Tom nie gwałci mopa).
- Cholera… gdzie… oni… poszli… – wydyszała Dida
Nagle dobiegł ich głos Toma wykłócającego się o coś.
- Skąd to? – spytał Georg
- Ze sklepiku! – odpowiedziała Ema
Wszyscy pobiegli do sklepiku szkolnego, znanego tez jako szajski sklep z dupnym towarem i wygórowanymi cenami. Towar tam sprzedawany prędzej można było nazwać trucizną niż jedzeniem… Wewnątrz „sklepiku” byli Tom i Gustav.
- Co wy tu robicie?! – wrzasnęła Olka
- ‘Eh em…’ – wtrąciła sprzedawczyni – ‘Czy możecie wytłumaczyć koledze, że nie sprzedajemy tu prezerwatyw.’
Dziewczyny zatkało, nie przypuszczały, że Tom posunie się do tego by kupować gumki w szkole.
- ‘To, to my już kolegę zabierzemy, bo… bo się na lekcje spóźnimy’ – powiedziała Zuzia i wyciągnęła Toma ze sklepiku. Cała siódemka pobiegła pod klasę, ale zanim weszli, Dida trzepnęła Toma w łeb i powiedziała:
- Za to kurna, to powinnam ci skopać ryj!
- Ej, a może nam powiecie o co tam chodziło. – wtrącił Bill
- Twój braciszek chciał kupić prezerwatywę! – warknęła Lucyna
- Wcale nie! Powiedziałem, jak ten gościu przede mną: ‘Gumę do współżycia’ – tłumaczył się Tom
- Kopnij się w dupę głuchoto! – wrzasnęła Ada – ‘Gumę do żucia’ nie do ‘życia’!!
- Wielka różnica… – odpowiedział obojętnie
- Dobra! Wystarczy, wchodzimy do klasy, bo już i tak jesteśmy spóźnieni. – przerwała tą konwersację Ema

***

Usiedli w ławkach, jak zawsze za spóźnienie trzeba było przeprosić po angielsku. I jak zawsze parę osób padło ofiarą niemiłosiernego przepytywania psorki.
- ‘Ok, class. Zrobimy sobie taki jakby “konkurs”’ – powiedziała pani Mostuk, postawieniu kolejnej trójki na szynach. Wszyscy zrobili zdziwione miny.
- ‘Dobra, pierwszy rząd- pierwsza grupa, środkowy będzie pokazywał, a ostatni druga grupa.’ – dodała
- ‘Ale prze pani o co tu chodzi?’ – spytała Aśka
-‘ A nie powiedziałam? A tak, to już mówię osoby z drugiego rzędu będą pokazywały tabliczki z rysunkami różnych rodzajów pożywienia. Pozostałe rzędy musza wykrzyknąć jakieś słowo zaczynające się na te samo literę, na które zaczyna się dane jedzenie. To co zaczynamy?’
- ‘Fuck… to jakaś zabawa dla gówniarzy, ja w to nie gram.’ – zaprotestował BeKa
- ‘Osoby z tego rzędu, który wygra dostają po piątce.’- dodała. Dla was może to nie być zbyt obiecująca nagrodą, lecz w tej klasie każda propozycja dobrej oceny jest mile widziana. – ‘O, i jeszcze jedno chłopcy z Niemiec dołączają się do zabawy, Ola przetłumacz im. No, więc Gustav i Tom do drugiego rzędu, a Bill i Georg do pierwszego.’
Zuzia postąpiła zgodnie z poleceniem nauczycielki. Chłopcy zrobili przeczące miny i próbowali jakoś pokazać, że nie chcą brać udziału, lecz p. Mostukowa nie chciała tego słuchać i wywołał Adriana pod tablice by zaczął pokazywać. Siewak wziął tabliczki do rąk i… podniósł pierwszą. Przedstawiała kanapkę(sandwich).
- SEX!! – wykrzyknął Tom
Zapadła cisza, wszyscy mieli głupie miny(zwłaszcza psorka). Po chwili wszyscy, nie wiem czemu zaczęli się ryć.
- ‘To się nie liczy, i żeby mi tu już takich nie było.’ – powiedziała Mostukowa
Dida przetłumaczyła.
- Co?! To nie fair! – tłumaczył się Tom – Ada, jak jest płeć po waszemu?
- Coś mi się nie wydaje, żeby o takie znaczenie „sex” ci chodziło – uśmiechnęła się
- Mam to gdzieś, to powiedz to tej nauczycielce.
- ‘Prze pani! Mu chodziło o sex w znaczeniu płeć.’
Mostukowa zastanowiła się chwilę i odpowiedziała:
- ‘No dobrze niech wam będzie…’
Dalsza część lekcji nie minęła spokojnie, nie myślcie se… kiedy był obrazek ryby(fish) Georg krzyknął: „fuck” itd. Aż w końcu Bill i Tom zaczęli się wyzywać(od pojebów i gejów, nie pogodzili się, przynajmniej nie na tej lekcji). Nie żeby te przekleństwa były czymś wielkim, ale w tej szkole większym niż zniszczenia w Hiroszimie po wybuchu bomby atomowej. Na szczęście nauczycielka ulitowała się nad nimi i nie posłała do dyrektora, bo są nowi. Niestety przez chłopaków rozkręciła się reszta klasy… Wyszło, że Adrian wbrew powszechnemu myśleniu ma 3 pomarańczki(a dziewczyny tylko 2), że ma dwa ogórki, jedną marchewkę, jedną kiełbaskę, jedyne jedno jajeczko a na koniec… że posiada loda w zanadrzu- oczywiście wszystkie skojarzenia były na tle seksualnym(ale co zrobić, jeśli wszyscy chłopcy to nie wyżyte pedały? Bez obrazy.). Nauczycielka po lekcji miała nie tęga minę…
Reszta lekcji minęła w miarę „normalnie”.
- To co? Już koniec? Nareszcie! – ucieszył się Tom
- Nie koniec. Jeszcze tańce. – odpowiedziała Ema
- Jakie… tańce? – zdziwił się

Rozdział III

Posted by admin on 4th Maj 2010 in Bez kategorii

Później wszyscy rozeszli się do klas wychowawców. Nasza trójka poszła do sali informatycznej.

-Dzień dobry. Nazywam się Melina Harison, będę waszym wychowawcą. Uczę informatyki. To jest nasza sala, musimy o nią dbać, sprzątać. Tutaj będą się odbywały lekcje wychowawcze.

Mówiła jeszcze chwilę, oczywiście Kate, Emily i Jimy jej nie słuchali. Zajęli miejsca obok siebie – Kate w środku – i dyskutowali po cichu o jakości komputerów.

-Teraz rozdam wam klucze do szafek. Brooks!

Kate podeszła do nauczycielki i wzięła mały kluczyk. Pani Harison czytała kolejne nazwiska.

-Strong! – Emily i Jimy poderwali się z miejsc.

-Jak to? Obydwoje macie na nazwisko Strong?

-Tak, pani profesor. – odpowiedzieli chórem.

-Ale ja mam tylko jedno. Jimely Strong.

-Ja mam na imię Jimy, a to moja siostra Emily.

-O jejku! Ktoś zmieszał wasze imiona tak, że powstało jedno. Podejdźcie do mnie oboje.

Posłusznie zrobili to, co kazała. Wpisała poprawne imiona.

-Ach, na końcu jest Emily Strong. Dobrze, proszę, to są wasze klucze.

Kiedy już wszystko się skończyło poszliśmy na wielkie lody.

-Kate, co lubisz robić w wolnym czasie? – zapytał Jimy pokazując komplet równiutkich, białych zębów.

-Hmm… Trudno powiedzieć. Lubię ryzyko, nowe doznania. W lecie pływam w jeziorze, jeżdżę na spływy kajakowe, wspinam się. W zimie jeżdżę na nartach i snowboardzie. Uwielbiam też grać w siatkówkę.

-Oo, to dobrze. Słyszałam, że szkoła organizuje w zimie wyjazd na narty. Snowboard chyba tez można.

Poszliśmy do parku i – zupełnie przez przypadek – usiedliśmy na ławce, na której poznałam Jimiego. Może to nie był przypadek? Ja i Jimy spojrzeliśmy na siebie znacząco, a Emily ze zdziwieniem. Ona najwyraźniej nic nie wiedziała. Po prostu – poznaliśmy się w parku. Nie spytała o co chodzi.

Odprowadzili mnie do domu.

-Do jutra! Wpadniemy po ciebie rano.
-Okay, narka!
Kiedy weszłam do domu mamy nie było. Zdziwiło mnie to, ponieważ nigdy nigdzie nie wychodziła, a jeśli już to na zakupy, ale zostawiała kartkę na stole. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam myśleć. Podłączyłam się do Internetu. Bliźniaki też mieli ICQ, wymieniliśmy się loginami. Dostałam wiadomość od Romeo8:

Witaj Kate!
Czy to anioł zstąpił wśród ludzi? Kiedy Cię zobaczyłem w pracowni… Chodzimy do tej samej klasy :) . Już się nie mogę doczekać, kiedy Cię znowu zobaczę.

Do zobaczenia,
J.

Początek zapowiadał się romantycznie, później się trochę odmieniło, ale to i tak słodkie! Ale kto mógł mi napisać taką wiadomość? Ach, dlaczego nie słuchałam listy! Zaraz, zaraz… J? Jimy?! Nie, to niemożliwe! Ale tylko on i Emily mają mój login! Nie, to naprawdę nie jest możliwe! A może jednak? Może jutro w szkole się ujawni?

Umyłam się i położyłam do łóżka, chociaż jeszcze wcześnie. Długo myślałam o tej wiadomości. Zasnęłam… A mamy nadal nie ma…
_______________________________________
Zaczęłam pisać to opowiadanie w formie pamiętnika. Piszcie w komentarzach jak lepiej: narrator czy pamiętnik? :)