DIFFICULT WORDS
No dobra… ode mnie to otania notka, jesli moja siostra(zechce, albo nie zapomni hasla) doda następną.
DIFFICULT WORDS
Zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klasy. Dziewczyny jak zawsze przymulone po lekcji gadały jak pijane żule spod monopolowego.
- No to wychodzi, że teraz Anglik, tak? – zapytała Dida
- No. Jesus, zanudzę się na śmierć!!! – odpowiedziała Ema
- No, może i jest dupa, ale przynajmniej już lepiej niż ze Świstakiem, Boże jak on pluł! – wtrąciła Zuzia
- No może przestańmy powtarzać „no”… – dodała Lucyna
- No przydało by się… -uśmiechnęła się Ada
- No, pamiętacie jak w podstawówce facetka od Polaka się wkurzał za te „no”. – odrzekła Olka
- No, pamiętam – powiedział po chamsku Bill – Może byście zwróciły na nas trochę uwagi?
- Po co? – zapytała Dida – Teraz mamy was na co dzień.
- Kurna, ja się zgubie w tej szkole, a poza tym chyba miałyście być naszymi „opiekunkami” czy jakoś tak. – powiedział Georg
- Po pierwsze to nie „opiekunkami” tylko osobami nadzorującymi, kimś w rodzaju kuratora… Nie zgubicie się tu, bo ta szkoła jest 4 razy mniejsza od waszej, a tak w ogóle tylko wyjątkowa ciota mogła by się tu zgubić.
- A właśnie… gdzie są Gustav i Tom?- spytał Bill
- Kuźwa i teraz musimy ich szukać, co za siroty! – narzekała Ada – Jak ich znajdziemy to osobiście dam im w nos! Albo nie, lepiej…
- Dobra, dobra będziesz mogła z nimi zrobić co chcesz: zgwałcić, pobić, wydrapać oczy czy co tam chcesz, tylko szybko ich znajdźmy bo za chwilę lekcja, a jak się spóźnimy to psorka nas owali i do dyra…
Cała piątaka (jak idioci) biegała po szkole, nigdzie nie mogli znaleźć Gustava i Toma, zajrzeli nawet do babskiego kibla i schowka na szczotki(by sprawdzić czy Tom nie gwałci mopa).
- Cholera… gdzie… oni… poszli… – wydyszała Dida
Nagle dobiegł ich głos Toma wykłócającego się o coś.
- Skąd to? – spytał Georg
- Ze sklepiku! – odpowiedziała Ema
Wszyscy pobiegli do sklepiku szkolnego, znanego tez jako szajski sklep z dupnym towarem i wygórowanymi cenami. Towar tam sprzedawany prędzej można było nazwać trucizną niż jedzeniem… Wewnątrz „sklepiku” byli Tom i Gustav.
- Co wy tu robicie?! – wrzasnęła Olka
- ‘Eh em…’ – wtrąciła sprzedawczyni – ‘Czy możecie wytłumaczyć koledze, że nie sprzedajemy tu prezerwatyw.’
Dziewczyny zatkało, nie przypuszczały, że Tom posunie się do tego by kupować gumki w szkole.
- ‘To, to my już kolegę zabierzemy, bo… bo się na lekcje spóźnimy’ – powiedziała Zuzia i wyciągnęła Toma ze sklepiku. Cała siódemka pobiegła pod klasę, ale zanim weszli, Dida trzepnęła Toma w łeb i powiedziała:
- Za to kurna, to powinnam ci skopać ryj!
- Ej, a może nam powiecie o co tam chodziło. – wtrącił Bill
- Twój braciszek chciał kupić prezerwatywę! – warknęła Lucyna
- Wcale nie! Powiedziałem, jak ten gościu przede mną: ‘Gumę do współżycia’ – tłumaczył się Tom
- Kopnij się w dupę głuchoto! – wrzasnęła Ada – ‘Gumę do żucia’ nie do ‘życia’!!
- Wielka różnica… – odpowiedział obojętnie
- Dobra! Wystarczy, wchodzimy do klasy, bo już i tak jesteśmy spóźnieni. – przerwała tą konwersację Ema
***
Usiedli w ławkach, jak zawsze za spóźnienie trzeba było przeprosić po angielsku. I jak zawsze parę osób padło ofiarą niemiłosiernego przepytywania psorki.
- ‘Ok, class. Zrobimy sobie taki jakby “konkurs”’ – powiedziała pani Mostuk, postawieniu kolejnej trójki na szynach. Wszyscy zrobili zdziwione miny.
- ‘Dobra, pierwszy rząd- pierwsza grupa, środkowy będzie pokazywał, a ostatni druga grupa.’ – dodała
- ‘Ale prze pani o co tu chodzi?’ – spytała Aśka
-‘ A nie powiedziałam? A tak, to już mówię osoby z drugiego rzędu będą pokazywały tabliczki z rysunkami różnych rodzajów pożywienia. Pozostałe rzędy musza wykrzyknąć jakieś słowo zaczynające się na te samo literę, na które zaczyna się dane jedzenie. To co zaczynamy?’
- ‘Fuck… to jakaś zabawa dla gówniarzy, ja w to nie gram.’ – zaprotestował BeKa
- ‘Osoby z tego rzędu, który wygra dostają po piątce.’- dodała. Dla was może to nie być zbyt obiecująca nagrodą, lecz w tej klasie każda propozycja dobrej oceny jest mile widziana. – ‘O, i jeszcze jedno chłopcy z Niemiec dołączają się do zabawy, Ola przetłumacz im. No, więc Gustav i Tom do drugiego rzędu, a Bill i Georg do pierwszego.’
Zuzia postąpiła zgodnie z poleceniem nauczycielki. Chłopcy zrobili przeczące miny i próbowali jakoś pokazać, że nie chcą brać udziału, lecz p. Mostukowa nie chciała tego słuchać i wywołał Adriana pod tablice by zaczął pokazywać. Siewak wziął tabliczki do rąk i… podniósł pierwszą. Przedstawiała kanapkę(sandwich).
- SEX!! – wykrzyknął Tom
Zapadła cisza, wszyscy mieli głupie miny(zwłaszcza psorka). Po chwili wszyscy, nie wiem czemu zaczęli się ryć.
- ‘To się nie liczy, i żeby mi tu już takich nie było.’ – powiedziała Mostukowa
Dida przetłumaczyła.
- Co?! To nie fair! – tłumaczył się Tom – Ada, jak jest płeć po waszemu?
- Coś mi się nie wydaje, żeby o takie znaczenie „sex” ci chodziło – uśmiechnęła się
- Mam to gdzieś, to powiedz to tej nauczycielce.
- ‘Prze pani! Mu chodziło o sex w znaczeniu płeć.’
Mostukowa zastanowiła się chwilę i odpowiedziała:
- ‘No dobrze niech wam będzie…’
Dalsza część lekcji nie minęła spokojnie, nie myślcie se… kiedy był obrazek ryby(fish) Georg krzyknął: „fuck” itd. Aż w końcu Bill i Tom zaczęli się wyzywać(od pojebów i gejów, nie pogodzili się, przynajmniej nie na tej lekcji). Nie żeby te przekleństwa były czymś wielkim, ale w tej szkole większym niż zniszczenia w Hiroszimie po wybuchu bomby atomowej. Na szczęście nauczycielka ulitowała się nad nimi i nie posłała do dyrektora, bo są nowi. Niestety przez chłopaków rozkręciła się reszta klasy… Wyszło, że Adrian wbrew powszechnemu myśleniu ma 3 pomarańczki(a dziewczyny tylko 2), że ma dwa ogórki, jedną marchewkę, jedną kiełbaskę, jedyne jedno jajeczko a na koniec… że posiada loda w zanadrzu- oczywiście wszystkie skojarzenia były na tle seksualnym(ale co zrobić, jeśli wszyscy chłopcy to nie wyżyte pedały? Bez obrazy.). Nauczycielka po lekcji miała nie tęga minę…
Reszta lekcji minęła w miarę „normalnie”.
- To co? Już koniec? Nareszcie! – ucieszył się Tom
- Nie koniec. Jeszcze tańce. – odpowiedziała Ema
- Jakie… tańce? – zdziwił się
