Archive for Czerwiec, 2010

POLISH PEOPLE

Posted by admin on 27th Czerwiec 2010 in Bez kategorii

To ostatni podrozdział rozdziału “Biało-czerwone mleko”. Nie jest rewelacyjny, no dobra jest beznadziejny ale niestety niektorych chwil nie da sie obrocic w zart… a szkoda ;) PEACE LUDZIE!!!
POLISH HOUSE, POLISH PEOPLE 2

Kalam zadzwonił do domofonu i spojrzał na zegarek.
- O cholera! Muszę się pośpieszyć… Drzwi są otwarte, moje córki wam wyjaśnią, co i jak, no to cześć. – powiedział i odjechał.
- Niezłą mają chatę. – pochwalił Tom. Bill otworzył drzwi, za nimi znajdowały się następne. Kiedy miał właśnie nacisnąć klamkę, drzwi z impetem otworzyły się i chłopak dostał w łeb.
- Kurwa. – wymamrotał
- Oj sorry, nie chciałam. – powiedziała pospiesznie dziewczyna wychodząc zza drzwi – Wszystko w porządku?
- No tak jakby… – odpowiedział
- Fajnie, że już przyjechaliście, wchodźcie! – zawołała i weszła do pokoju dalej, chłopcy wzięli torby i podążyli za nią.
- Ty jesteś… ? – spytał Tom
- Paula, Paula Kalama. – rzekła podając Tomowi rękę
- Gdzie twoja siostra?
- Poczekaj… EMA!!! RUSZ TU SWOJE SZANOWNE SIEDZENIE!!! – wrzasnęła, a chłopaki zatkali uszy rękami – Lepiej się przyzwyczajcie, u nas tak się „komunikujemy” pomiędzy piętrami.
Rozległ się dźwięk czyichś kroków.
- A, i gdziekolwiek jesteś w tym domu, słychać cię na innych piętrach.
- W kiblu też?!
- Tam zwłaszcza.
- To mam przejebane… – mruknął
- Co?
- Nic, nic.
- Powiedział, że ma przejebane – powiedziała siostra Pauli stojąc w drzwiach
- To moja siora, przywitajcie się i cmoknijcie w dupę, czy co tam kto chce…
- Siema, jestem Lucyna. Mówcie do mnie jak chcecie.
- A mogę Lu…
- Tylko nie Lucy – przerwała mu
- Eee, skąd wiedziałaś?
- Nie ważne. Dobra, my was znamy, wy nas poznaliście, to pokażemy wam pokoje, chodźcie za mną.

Bill

Posted by admin on 25th Czerwiec 2010 in Bez kategorii

- Idziemy już dobre parę dni, kończą się zapasy wody. Żywimy się robakami i glizdami. Kapitan oszalał. Nie wiemy jak długo jeszcze wytrzymamy, nie wiemy dokąd idziemy, nie wiemy…
- Możesz już przestać! – przerwała mu Lucyna – Przecież wy tylko wchodzicie po schodach!
- Tak, ale na trzecie piętro. – odpowiedział Gustav
- Na drugie raczej – poprawiła go
- Tak ,ale czuję się jakbym wchodził na piętnaste!
- Do tego też musicie się przyzwyczaić – dodała Paula. Nagle stanęła i otworzyła drzwi.
- Dobra. Tu są wasze pokoje. Ten po lewej dla Georga, po środku dla Gustava, a ten ostatni, po prawej dla bliźniaków.
- Ej, czemu my mamy razem pokój ?! – spytał z wyrzutem Bill
- Bo jak piszą w książce „Medycyna domowa – czym się strułeś tym się lecz”, rozdział piąty, paragraf 43: bliźniaki jednojajowe są powiązane mocnymi więziami psychicznymi etc. etc., dlatego też rozdzielanie ich na jakąkolwiek odległość sprawia, iż ich stan fizyczny, a czasem nawet psychiczny ulega pogorszeniu się, może to wywołać depresję, załamanie i tym podobne.
- A co to kurde znaczy?
- Nie wiem, ale tak pisało w książce ;) .
- To jak, nie mogę pójść do kibla bez Billa, bo wpadnę w depresję i nie będę mógł szczeć? – zapytał Tom
- To bardzo inteligentne pytanie… jak chcesz to sam sprawdź. Dobra teraz bez zbędnego pieprzenia kota w bambus, rozpakujcie się w pokojach…
Resztę dnia chłopcy spędzili na walce z dżunglą w swoich torbach i rozstawianiu sprzętu. Jakoś dziwnie im to nie szło…
- Bill?
- Czego?
- Jak myślisz, co będziemy robić przez ten cały czas?
- A nie wiem. Jak chcesz to idź się spytać.
Tom zszedł po schodach i … oczywiście zgubił się.
- Kurna, czego wszystkie drzwi w ty domu wyglądają tak samo?! – powiedział Tom i usiadł bezradnie na posadce – Pewnie przyjdzie mi tu zginąć. Jak zapchlonemu kundlowi na ulicach Moskwy albo jakimś cudem porwą mnie kosmici i skończę ja ta cała Łajka…
- Tom, co ty tu robisz? Kafel nabłyszczasz? – zapytała Lucyna
- Ooo, dobrze, że jesteś – i objął jej nogi – Zrobię wszystko co zechcesz, będę lizał podłogę! Tylko skop Billowi tyłek, bo mnie tu zostawił na pastwę losu i dzikich zwierząt – powiedziła Tom i wskazał na Puszka (Puszek to mały, wredny, stary, leniwy, cwany pchlarz, który dupy nie ruszy dopóki mu się nie podstawi michy pod nos).
- Dzikich zwierząt? Pastwę losu? A tak w ogóle przestań obmacywać moje nogi i chodź.
- A tu jesteś Tom! Muszę tobie i twojemu bratu coś powiedzieć, zawołaj go – wtrąciła Paula wychodząc zza jednych z wielu drzwi.
- Nie, nie! Tylko nie to! Ja się zgubię w tej marmurowej dżungli schodów i mahoniowych drzwi! – panikował
- Dobra, to ja pójdę po Billa. Tylko zaraz, Tom odwal się od moich nóg … – powiedziała Ema(Lucyna) i poszła na górę. Za to jej siostra wzięła Toma za koszulkę i zaciągnęła do salonu (bez sprośnych myśli, proszę xD).

***

- No, więc chłopcy. – powiedział z poważną miną Paula, spoglądając na bliźniaków – drużyna Lewartu na pewno przypuści atak w najmniej oczekiwanym momencie. Jak wiadomo mają o wiele liczniejszy i silniejszy skład niż my, toteż musimy działać według dopracowanej w każdym szczególe strategii.
- Co?!! –spytali równocześnie
- Musimy zmienić wasz wygląd, bo jak was polskie fanki zobaczą too… no cóż, potem możecie czuć się gorzej niż po dwudniowej lewatywie.
Chłopcy gorączkowo przełknęli ślinę.
- Ale tym zajmiemy się jutro, a i jeszcze jedno będziecie chodzić z nami do szkoły.
- Co?! Po kiego, jak i tak po polsku nic nie rozumiemy. – stwierdził Bill
- Będziemy wam tłumaczyć na niemiecki, jeden tydzień chodzicie na lekcje z Emą, a drugi ze mną. Coś jeszcze wytłumaczyć?
Tom poniósł rękę.
- No? – spytała
- Eeeee…
- A zapomniałam! Musicie wstawać wpół do szóstej.
- COOO?!!! – wrzasnęli z przerażenia
- Ja o tej godzinie przez sen klnę, że o dziesiątej musze wstawać! – marudził Tom
- Trudno… – uśmiechnęła się

STARTER

Posted by admin on 17th Czerwiec 2010 in Bez kategorii

a oto nowa nocia. To już 3 rozdział, który nosi tytuł “To jest buda, a my jesteśmy szczeniakami”. Wszystkie teksty pisane w ‘ ‘ są po polsku i chłopcy z TH ich nie rozumieją. No to PEACE LUDZIE!!!
STARTER

- Wstawać!! – krzyknęła Ema(Lucyna) i oblała Toma wodą
- Aaaaa! – wrzasnął
- Co? – spytała zdziwiona reakcją Toma
- Zimne – odpowiedział – A tak w ogóle, jeszcze bardzo wcześnie. Przyjdź obudzić mnie za trzy godziny.
- Nie za trzy godziny, tylko teraz, bo się spóźnimy do szkoły. A wierz mi, lepiej nie mieć do czynienia z naszym dyrektorem…
- Kurna… To jestem chory, dziś nigdzie nie idę.
- Przez tydzień jestem odpowiedzialna za to byś chodził do szkoły.
- Tak? To napisz mi zwolnienie, że niby mam jakąś chorobę i nie mogę wcześnie wstawać. – odpowiedział i jeszcze mocniej owinął się kołdrą. Nagle rozległ się krzyk, Tom z przerażenia spadł z łóżka.
- Jesus… co to było? – zapytał drżącym głosem
- Sąsiad obdzierał ze skóry chłopaka z osiedla.
- Naprawdę?
- Nie! A teraz rusz się!! – warknęła i ściągnęła z Toma kołdrę
- Oddawaj to! Zimno mi!!!
- To się ubierz. – odpowiedziała i zeszła na dół.
- Kuźwa… myślałem, że trafię do raju, a nie do piekła z „Hellsing’a” rodem. – jęknął
- Nie przesadzaj. – powiedział Bill wchodząc do pokoju, w odróżnieniu od brata był ubrany, chociaż nie wiem jak można pojmować jego wystające różowe majtki. – Jest całkiem geil(spoko), myślałem, że będziemy mieszkać z napuszonymi palantami traktującymi nas z góry.
- No właściwie tak, ale tego wstawania i tak nie przeżyje, normalnie przesrane!!
- To będziecie mieć jeszcze bardziej przesrane, bo w następnym tygodniu pobudka o godzinę wcześniej. – powiedziała Paula stojąc w drzwiach – A tak w ogóle… Bill, co to za łachy?(u nas tak od niechcenia mówi się na ubrania)
- No jakie? Zwyczajne…
- Przecież mówiłam, że was w szkole was zgwałcą jak zobaczą. I do tego, zmyj ten makijaż, od teraz żadnego make-up’u. – dodała – Ale i to nic nie da, musze was troszeczkę zmienić…
Zapadła nie zręczna cisza, chłopcy ciężko przełknęli ślinę.

***

- Wyglądam jak spity żul, spod monopolowego!!! – wrzasnął Bill
- Ja ci tylko usunęłam makijaż i żel, ćwoku! – odpowiedziała Paula
- Serio?
- No… nie do końca, wyjęłam ci też kolczyk i zaczesałam włosy
- CO?!! Tom dawaj tu lusterko! Paula oddawaj mój kolczyk!! Wezwijcie policję! Wezwijcie karetkę! Wezwijcie moja żonę!
- Bill, ty nie masz żony – powiedział Tom
- To dziewczynę!
- Dziewczyny też nie masz.
- To chłopaka! – wrzasnął w panice.
- Uspokój się! – skarciła go i trzepnęła ręką w łeb.
- Czy ja powiedziałem chłopaka? – zapytał Bill, widać dopiero teraz się otrząsnął
- Ja mam gorzej… – wtrącił Tom – Coś ty mi zrobiła z dredami?! Są jak sierść niemytego od roku francuskiego pudla, którego potrącił TIR i buldog wyruchał!
- Oj przestańcie, było się tak wcześniej nie pindrzyć, to nie było by problemu! – warknęła – A teraz zapieprzać na śniadanie, bo do szkoły się spóźnicie, dzieweczki wy moje.
Chłopcy mieli już zejść na dół, kiedy Tom powiedział:
- Bez kolczyka jest nawet geil, wreszcie się można normalnie oblizać czy cmoknąć w dupę. Tylko skąd wzięłaś te łachowate szmaty?!
- Z naszej szafy cioto! – wtrącił Bill

AGREEMENT

Posted by admin on 10th Czerwiec 2010 in Bez kategorii

No to nowa notka… Czekam nadal na kontakt do, albo od tokio-gnioty i funky-life. No to se przeczytajcie, nie wiem jak długo będę to jeszcze pisac, jeśli w końcu zdecyduję sie zabić to nie martwcie się zostawię mojej siorce hasło i ona da notkę. Dowiem..
AGREEMENT & RAT RACE

- Daleko jeszcze? – spytał Gustav
- Nie. – odpowiedziała Ema
Minutę później…
- Daleko jeszcze?
- Nie!
Minutę później…
- Daleko jeszcze?
- Nie!!
Minutę później…
- Daleko jeszcze?
- Nie!!!
Minutę później…
- Daleko je..
- Nie, nie, nie !!! I jeszcze raz nie! Ile razy jeszcze mam to powtarzać: NIE!
- Mówiłaś to samo godzinę temu – jęknął Gustav
- Po pierwsze to idziemy dopiero od pięciu minut, a po drugie… widzisz ten budynek?! To jest właśnie szkoła.
- Aż tak daleko?!
- Kurwa to niecałe 100 metrów! Ja przez was cholery dostanę!
- Fajnie, nie będziemy chodzić do szkoły – wypalił Tom
- Zamknij się! Bo w łeb.
- Dobra, dobra. A tak w ogóle do której klasy chodzisz? Bo ja nie mam zamiaru uczyć się jakiś pieprzonych funkcjach (materiał dla pierwszej liceum, chyba )i tych innych pierdółkach.
- Człowieku, ja mam 13 lat!
- Bujać to my, ale nie nas. Twoje cycki mówią same za siebie ;) .
- Zaraz ci wchrzanie, palancie! – oburzyła się Lucyna i trzepnęła Toma w łeb
- Wiesz, coś jakoś nie mogę uwierzyć, że masz 13 lat.
Ema trochę przyśpieszyła i zostawiła chłopaków w tyle.
- Wrrrr… Chętnie z nią poszczekam – zaśmiał się cicho Tom
- Weź się uspokój, ty zboczony młocie. – powiedział Gustav. Nagle Georg zagrodził im drogę i powiedział:
- Słuchajcie, oprócz sióstr Kalama naszymi „opiekunkami” będą również dwie dziewczyny z klasy Lucyny.
- No i co z tego? – spytał obojętnie Bill
- To z tego, że zawrzyjmy układ: żaden z nas nie ma prawa podrywać, flirtować lub stosować innych sztuczek by zdobyć jedną z „opiekunek”.
- A to czemu? – zapytał ze zdziwieniem Tom
- Bo jeszcze nie poznaliśmy tych dwóch dziewczyn, a już widać, że Tom jest gotowy do „ataku”.
- Ale co to ma do rzeczy? – spytał znowu
- Nie no, gówno!! To teraz wersja dla frajerów: Trochę czasu z tymi dziewczynami spędzimy, jeśli jeden z nas się, w której zabuja, a drugiemu spodoba się ta sama, to będzie niezły shit! Teraz już rozumiecie?
- No, nie bardzo. Ale układ… – odpowiedział Tom i wyciągnął rękę
- Układ. – rzekł Gustav i położył rękę na ręce Toma. Bill nie kwapił się by dołączyć do tego, więc Georg powiedział:
- A ty, Bill?
Chłopak zastanowił się chwilę, dołożył swoja rękę i powiedział:
- Układ…
- Układ. – dokończył Georg i „przeciął” – Ten kto złamie przysięgę, dostanie w ryj…
- Ej! Idziecie czy nie? – zawołała spod szkoły Ema
- No już, już! – odkrzyknął Georg – Pamiętajcie o przysiędze i… kto ostatni pod szkołą…
- Poczekaj – przerwał mu Tom – Kto ostatni pod szkołą, klepnie w tyłek największą dżagę z nauczycielek.
- Dobra, pewnie i tak wygrasz walkowerem! – zaśmiał się Gustav
- Zrób człowiekowi przysługę i zamknij się. – warknął Tom – Dobra to… trzy… dwa… je
- Ale zaraz ja… – próbował wtrącić Bill
- START!

***

noteczka

Posted by admin on 2nd Czerwiec 2010 in Bez kategorii

- Georg i Tom biegną łeb w łeb. Gustav ich dogania. Bill jak ciota wlecze się na końcu. Ale uwaga, uwaga, oczom nie wierzę! Tom przewrócił się! Bill wyprzedza Gustava, Toma, niedługo doścignie Georga! Tom wstaje i rusza z powrotem na trasę. Gustav przyśpiesza, Georg już z trudem dotrzymuje Billowi kroku. Już niedaleko meta, już Bill… przegrał jak ostatnia sirota ruska! Biegnąc nie ominą słupka i przywalił… ssss! To musiało boleć. Pierwsze miejsce: Georg Mortiz Hagen Listing; drugie: Gustav Klaus Wolfgang Schafer; trzecie: Tom Kaulitz; frajer i zarazem przegrany, który się wyjebał: Bill Kaulitz! – komentowała Lucyna
- Yeah! – ucieszył się Georg – Mówię wam, smak wygranej jest „superduper geil“!!!
- Wygrał bym, gdybym się nie potknął! – warknął Tom
- Trudno. – uśmiechnął się Gustav
Bill właśnie dochodził do szkoły chwiejąc się na nogach, wyglądało to trochę jakby się naćpał i nie mógł trafić do kibla, żeby se rzygnąć^^
- No to Bill, czeka cię podszczypanie belferki za tyłek. – zaśmiał się Tom

***

- Spadaj. Ja nie brałem udziału. – warknął Bill
- Ta? To po co biegłeś? – zapytał Gustav
- Żebyście nie myśleli, że ja walkowerem – odpowiedział
- Nie można przegrać walkowerem, jak się nie brało udziału. Przestań walić a teraz wypatrzymy ci jakąś dżagę z grona nauczycielskiego – odrzekł Tom, a Ema zaśmiała się na te słowa
- O co biega? – spytał
- Co ma zrobić przegrany? – zapytała z trudem powstrzymując śmiech
- Musi klepnąć w dupę największą dżagę z nauczycielek. – odpowiedział Georg, Lucyna znów wybuchła śmiechem
- Dżagę?! Dżagę?!!
- O co ci chodzi? – spytał tym razem Gustav
- O nic. Chodźcie, bo się spóźnimy. – odpowiedziała ocierając łzy śmiechu i wbiegła po schodach do szkoły