STARTER
a oto nowa nocia. To już 3 rozdział, który nosi tytuł “To jest buda, a my jesteśmy szczeniakami”. Wszystkie teksty pisane w ‘ ‘ są po polsku i chłopcy z TH ich nie rozumieją. No to PEACE LUDZIE!!!
STARTER
- Wstawać!! – krzyknęła Ema(Lucyna) i oblała Toma wodą
- Aaaaa! – wrzasnął
- Co? – spytała zdziwiona reakcją Toma
- Zimne – odpowiedział – A tak w ogóle, jeszcze bardzo wcześnie. Przyjdź obudzić mnie za trzy godziny.
- Nie za trzy godziny, tylko teraz, bo się spóźnimy do szkoły. A wierz mi, lepiej nie mieć do czynienia z naszym dyrektorem…
- Kurna… To jestem chory, dziś nigdzie nie idę.
- Przez tydzień jestem odpowiedzialna za to byś chodził do szkoły.
- Tak? To napisz mi zwolnienie, że niby mam jakąś chorobę i nie mogę wcześnie wstawać. – odpowiedział i jeszcze mocniej owinął się kołdrą. Nagle rozległ się krzyk, Tom z przerażenia spadł z łóżka.
- Jesus… co to było? – zapytał drżącym głosem
- Sąsiad obdzierał ze skóry chłopaka z osiedla.
- Naprawdę?
- Nie! A teraz rusz się!! – warknęła i ściągnęła z Toma kołdrę
- Oddawaj to! Zimno mi!!!
- To się ubierz. – odpowiedziała i zeszła na dół.
- Kuźwa… myślałem, że trafię do raju, a nie do piekła z „Hellsing’a” rodem. – jęknął
- Nie przesadzaj. – powiedział Bill wchodząc do pokoju, w odróżnieniu od brata był ubrany, chociaż nie wiem jak można pojmować jego wystające różowe majtki. – Jest całkiem geil(spoko), myślałem, że będziemy mieszkać z napuszonymi palantami traktującymi nas z góry.
- No właściwie tak, ale tego wstawania i tak nie przeżyje, normalnie przesrane!!
- To będziecie mieć jeszcze bardziej przesrane, bo w następnym tygodniu pobudka o godzinę wcześniej. – powiedziała Paula stojąc w drzwiach – A tak w ogóle… Bill, co to za łachy?(u nas tak od niechcenia mówi się na ubrania)
- No jakie? Zwyczajne…
- Przecież mówiłam, że was w szkole was zgwałcą jak zobaczą. I do tego, zmyj ten makijaż, od teraz żadnego make-up’u. – dodała – Ale i to nic nie da, musze was troszeczkę zmienić…
Zapadła nie zręczna cisza, chłopcy ciężko przełknęli ślinę.
***
- Wyglądam jak spity żul, spod monopolowego!!! – wrzasnął Bill
- Ja ci tylko usunęłam makijaż i żel, ćwoku! – odpowiedziała Paula
- Serio?
- No… nie do końca, wyjęłam ci też kolczyk i zaczesałam włosy
- CO?!! Tom dawaj tu lusterko! Paula oddawaj mój kolczyk!! Wezwijcie policję! Wezwijcie karetkę! Wezwijcie moja żonę!
- Bill, ty nie masz żony – powiedział Tom
- To dziewczynę!
- Dziewczyny też nie masz.
- To chłopaka! – wrzasnął w panice.
- Uspokój się! – skarciła go i trzepnęła ręką w łeb.
- Czy ja powiedziałem chłopaka? – zapytał Bill, widać dopiero teraz się otrząsnął
- Ja mam gorzej… – wtrącił Tom – Coś ty mi zrobiła z dredami?! Są jak sierść niemytego od roku francuskiego pudla, którego potrącił TIR i buldog wyruchał!
- Oj przestańcie, było się tak wcześniej nie pindrzyć, to nie było by problemu! – warknęła – A teraz zapieprzać na śniadanie, bo do szkoły się spóźnicie, dzieweczki wy moje.
Chłopcy mieli już zejść na dół, kiedy Tom powiedział:
- Bez kolczyka jest nawet geil, wreszcie się można normalnie oblizać czy cmoknąć w dupę. Tylko skąd wzięłaś te łachowate szmaty?!
- Z naszej szafy cioto! – wtrącił Bill
