…RWA MAĆ!!!

Posted by admin on 28th Styczeń 2010 in Bez kategorii

- Nie no, Romeo się znalazł. – zaśmiał się Georg – Troche cię poniosło, co? Zioooom?
- Oj zamknij się. – mruknął Bill. Widać hormony i testosteron mu nie dają spokoju…
- Co mnie ominęło? – spytał Tom wchodząc do pokoju
- Kurde, ten jak wczorajsza ciota!(czyli jak zawsze;)) – zaśmiał się Gustav. Tom nie wyglądał za dobrze, jego twarz była nadal zzieleniała, oczy mętne i zaczerwienione.
- Dobrze się czujesz? – spytała Lucyna
- Średnio… – odpowiedział bez przekonania i zachwiał się na nogach
- Chcesz już wracać? – zapytała Ema widocznie zmartwiona wyglądem Toma
- No, ale tylko na chwilę. Nie chce stracić całej imprezy. – odrzekł i wyszedł z pokoju. Lucyna ruszyła za nim, kiedy Paula pociągnęła ja za rękaw i powiedziała:
- ‘Niech już nie wraca, z nim coś jest nie tak. Najlepiej żeby poszedł spać, ale bez żadnych proszków. Chyba się naćpał…’
- ‘Dobra’ – odpowiedziała pospiesznie Ema, chwyciła kurtkę i pobiegła za Tomem. Wyszli na chodnik, Kaulitz co chwilę przewracał się.
- Pomóc ci iść? – spytała Lucyna
- No co ty?! Z tym sobie jakoś poradzę… – odpowiedział, po czym znów się przewrócił. Ema wzięła go pod ramie i ruszyli dalej. Niedługo znaleźli się w domu, Tom miał problemy z wchodzeniem po schodach(moment i się sturlał), ale jakoś się udało. Położył się na kanapie i coś jęczał pod nosem.
- Jakieś ty dragi brał?! – zapytała Lucyna
- Żadne, tylko się schlałem zanim wyszliśmy…
- Czym się schlałeś?
- Wódką…
- A ile jej wypiłeś?
- Ze trzy niecałe butelki… – odpowiedział, Lucyna wytrzeszczyła oczy, może nie dla was, ale dla kogoś kto pierwszy raz pije wódkę to(cytuję) „iście końska” dawka. – O, i jeszcze przed wyjściem Zuzia mi dała jakiś śmierdzący proszek na kaca…
- Jak to… proszek na kaca?
- Normalnie… jakieś Aligi czy co…
- My nie mamy w domu środku na kaca.
- To idź se sprawdź do kuchni…
Lucyna wyszła z salonu i zbiegła po schodach, po chwili wróciła, miała głupią minę.
- No i co? Jest ten proszek… – mądrzył się Tom
- Przeczytaliście napis na saszetce z proszkiem?
- Nie, a co?
- Wy debile! To nie jest lek na kaca tylko „Smecta” i to przeterminowana!
- A co to jest ta „Smekata”? – spytał bez przekonania
- Lek na zatrucie pokarmowe…
- Czyli? – widać, że głąb ;)
- Jak to wypijesz a masz sraczkę lub rzygasz to będziesz mieć jeszcze większą sraczkę i będziesz więcej rzygał. – wytłumaczyła mu
- CO?!! – wrzasnął – I do tego przeterminowane?!
- Jesus… co za cymbały. – westchnęła Lucyna

Przez cała noc Tom wymiotował, już nawet żeby nie biegać do kibla przy łóżku stało wiaderko. Ema siedział prze nim i próbowała usnąć, lecz Tom jej na to nie pozwalał…
- Śpisz już? – spytał
- Nie. – odpowiedziała
- A chce ci się spać? – pytał dalej
- Tak.
- To czemu nie śpisz?
- Bo nie mogę…
- Dlaczego?
- Bo kurwa nie dajesz mi zasnąć!! Zamknij się wreszcie i śpij. Cholera… niby ma szesnaście lat, a gorszy od trzylatka.
- Podaj wiaderko. – przerwał jej
- Znowu? Ech. – odpowiedziała Lucyna i podała mu zarzygane wiadro. Tom zwrócił do niego trochę byłej zawartości swojego żołądka. – Tom?
- Co? – spytała bez widocznego zainteresowania
- Jak jesteśmy sami…
- Tak? – zapytał z zaciekawieniem
- Weź mi powiedz, czy podoba ci się Dida.
- Nie wiem. – odrzekł krótko zawiedziony odpowiedzią Emy
- Ale nie no, musze to wiedzieć!
- Niby dlaczego?! – mruknął
- Bo…
- Tak?
- Bo…
- No powiedz!
Nagle do pokoju wszedł tata Lucyny i spytał:
- Czego jeszcze nie śpicie?
- Bo Tom się źle czuje… – odpowiedział Ema
- Dobra, to siedźcie, ale jutro macie na rano do szkoły… – odpowiedział pan Kalama i wyszedł
- To, co chciałaś powiedzieć? – dokończył Kaulitz
- Nic, nic. Idź spać. – mruknęła
- Ale… – zaczął
- Ale jutro idziemy na rano. – przerwała mu i nakryła jego głowę kołdrą by już się zamknął

„O co jej chodziło? Po co pytała się czy podoba mi się Ada? Może czuje do mnie miętę i nie wie jak mi to powiedzieć… A czy ona mi się podoba? Kurna… sam nie wiem. – rozmyślał Tom(!!?- z wykrzyknikiem i znakiem za pytania, bo zazwyczaj w łóżku Tom nie myśli tylko się „gwałci” i śni o laskach topless) – A zresztą jak się będę przystawiać to po ryju od Georga…Kurwa mać!! Zapomniałem o Georgu!!!”

Było już rano, słońce leniwie przenikało przez szybę do pokoju. Tom zerwał się z łóżka, oblał go zimny pot. Nie miał pojęcia, która jest godzina, gdzie jest reszta towarzycha a nawet gdzie leżą jakiekolwiek świeże gacie.
- Szybko, szybko, musze się schować, schować! – powtarzał w panice i krążył po pokoju. – Zaraz, zaraz. Jakieś miejsce gdzie by nie szukał, gdzie by nie szukał… SZAFA!
W przed pokoju, w ścianie wbudowana była szafa zabita deską. Tom podbiegł do niej i zaczął odrywać deskę, ku jego zdziwieniu deska od razu odpadła. Kaulitz otworzył drzwiczki i ujrzał czarny cień. Ze strachu przewrócił się i do tyłu i krzyknął jak mała lasencja.
- Cicho rzesz! Zamykaj te drzwi i spierdalaj! – skarcił go… Gustav

Pisałam kiedyś ficki w stylu Underworld czy Van Helsing. Teraz przerzuciłam się na TH… Odpowiedniego szablonu jeszcze nie ma…. dopiero się robi. Zapraszam do czytania fick’a(od około 18:00).

Za komenty

Posted by admin on 21st Styczeń 2010 in Bez kategorii

Za komenty, nawet teraz dodam więcej ;)
Blade promienie słońca padły na twarz Bill’a. Chłopak otworzył oczy i niezgrabnie zwlókł się z łóżka. Rozejrzał się uważnie po pokoju. W pomieszczeniu panował ogólny chaos, ubrania były porozrzucane dookoła, z szafki zwieszała się para różowych majtek, a łóżko było w kompletnym nieładzie(żeby nie mówić, że po prostu był tam okropny rozpierdol). Bill powoli czaił co się wczoraj stało, żeby się upewnić spojrzał jeszcze w dół(…).
- Aha. To wszystko już wiadomo… – powiedział i zawlókł się w stronę łazienki potykając się o rozrzucone rzeczy.(Dłuuuuuugo stamtąd nie wychodził :])
- Billlllll!!!! Wyłaź wreszcie!! – wrzeszczał Tom waląc pięściami w drzwi
- Za chwilę… – odpowiedział Bill
- Nie za chwilę tylko teraz, kurwa mać! Ludzie tu mają potrzebę, wyłaźźźźź!!!
- Nie mogę, bo jestem zajęty!
- Mam to w dupie, z której mi za chwilę gówno wyleci!!!
- To leć na dwór, niedaleko jest budowa, załatwisz się w tojtojce.
- Jakbym kurde w życiu nie widział twojej gołej dupy, wiesz?!
- Mam to gdzieś… Nie ważne gdzie, ale idź tam sobie.
- Jestem starszy, więc mam większe prawa do tego kibla! – krzyczał, już piskliwym głosem Tom szarpiąc za naderwaną klamkę, Bill nie odpowiadał…

Po godzinie…
- No dobra, idź se do kibla już skończyłem – zawołał Bill zamykając drzwi od tojleta, z którego ostro jechało żelem i lakierem do włosów. Wszedł do pokoju, zobaczył Toma siedzącego na kanapie i oglądającego TV.
- Nie idziesz srać? – spytał
- Nieee, wiesz… jakoś dziwnie mi się „odechciało” po GODZINIE! – warknął widocznie wkurzony Tom…

No… To jakby beginning mamy za sobą, jak widać fick nie szczędzi sobie przekleństw, wyzwisk i humoru(czasem czarnego :]) Chcecie poznać c.d (ciąg dalszy)? Wystarczy jeden koment xD (Albo lepiej dwa dla pewności ^^)

C.d. narazie robie se jaja

Posted by admin on 15th Styczeń 2010 in Bez kategorii

C.d. narazie robie se jaja ale potem nie będzie juz tak wesoło
- No, to chłopaki, co dzisiaj robimy? Bo mam dość siedzenia na tyłku cały dzień! – powiedział Bill zakładając nogi na stół i wyciągają się jak stary kot, co go dawno nie odkurzano.
- Co robimy? Co ty wczoraj robiłeś?! – zapytał Gustav śmiejąc się pod nosem
- A co to ma niby znaczyć? Robiłem… – Bill zastanowił się nad jakąś mądrą odpowiedzią na te „jakże kłopotliwe” pytanie, lecz w takiej chwili w głowie wiało mu niezrozumiałą pustką
- A jak myślisz? Pewnie tak walił pannę, że się wkurwiła! Chodź tu, ty mój niewyżyty braciszku! – wtrącił Tom śmiejąc się, poczym rzucił się na brata i „ściął mu grzywkę”, przy okazji wywracając stolik zastawiony REDBULL’ami.
- Oj weźcie mi zróbcie przysługę i się zamknijcie. Obaj! – warknął Bill spychając z siebie Toma, poczym zamknął się w swoim pokoju trzaskając drzwiami.
- Uuuu, coś nasza królewna dziś lewą nogą wstała… – zażartował Gustav. Nagle z głośników poleciało „Smells like teen spirit” Nirvany.
- To pewnie coś poważniejszego niż zwykle! – wrzasnął Georg próbują porozumieć się z Tomem
- Cooo?!!- odkrzyknął
- Mówiłem, że… !!!
- Kaulitz! Wy pojebane chuje! Ściszcie ten łomot, bo wezwę psy!!- wrzeszczał sąsiad z dołu. Georg podszedł do Toma i krzyknął:
-Mówiłem, że to coś poważniejszego niż zwykle!!!! – niestety, nie zauważył, że Bill ściszył już muzykę.
- JESUS! Kurde… przecież słyszę! – odpowiedział Tom zatykając sobie obolałe uszy.
- Jak myślisz, o co mu może chodzić? – spytał Georg
- A nie wiem…
- Może okresu dostała nasza dziewczynka i ma zły humorek. Idźcie do sklepu kupić jej lizacka i podpasek na zapas! – zaczął się ryć Gustav jednocześnie wywracając kanapę do tyłu
- Może byś się już uspokoił, co? Wystarczy… – mruknął Tom
- No dobra, na życzenie… mogę się z „laski swojej” przymknąć, ale wychodząc wywalcie te puszki do śmietnika, bo tu już się nie da drogi do drzwi utorować! – odpowiedział. Nagle Bill wyszedł z pokoju i powiedział :
- Ja to wyniosę. – chwycił foliową reklamówkę leżącą na stercie obrzydliwie zlepionych ze sobą skarpet i otworzył ją… – O cholera! Czy… czyje to?! – spytał drżącym głosem
- A co tam jest? – zainteresował się Gustav
- Bo ja wiem?! JESUS! Cholernie jedzie!!! I wygląda jak…

S-Y-L-W-E-S-T-E-R

Posted by admin on 30th Grudzień 2009 in Bez kategorii

Witam wszystkich na początku chciałabym złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia z okazji Nowego roku.By dobrze wam sie prowadziła blogi i było dużo wpisów w księdze gości.
Pozdrawiam wszystkich i dalej już niepisze bo wiem że wszyscy z was niemają czasu czytań bardzo długich notek.

DRIVE ME CRAZY

Posted by admin on 28th Grudzień 2009 in Bez kategorii

- Co ty wyprawiasz? Rozjechaliby cię jak psa! – wykrzyknął Gustav i wstał z Kaulitza
- Ja… Ja zamyśliłem się… – mruknął Tom i wstał z jezdni, jeszcze bardziej bał się własnego umysłu
- Cholera, nie oddycha! Dobra, to trzeba mu w tym pomóc… Tom pomożesz mi? – powiedziała Paula
- T-tak… – odpowiedział i klęknął obok niej
- Naciskaj rękami, na jego klatkę piersiową, ale nie za mocno, dobra?
Tom tylko skinął głową, Paula, złapała oddech i zrobiła Billowi sztuczne oddychanie metodą usta-usta. Na chwile przestała, nie było żadnych skutków. Tom dalej robił to, co mu kazała, gorzka łza ściekła po jego policzku, bał się o Billa… jak nigdy dotąd. Paula spróbowała jeszcze raz i jeszcze raz, to również nie dało skutków. Chciała się już poddać, ale nie pozwoliła jej na to twarz Toma, zapłakana, smutna twarz jak u małego dziecka. Złapała oddech i przyłożyła wargi do ust Billa, zamknęła oczy. Nagle poczuła dziwne uczucie, otworzyła powieki, właśnie całowała się z Billem. Kaulitz otworzył oczy, Paulę odrzuciło do tyłu, Bill wytrzeszczył oczy i chciał coś powiedzieć, ale chyba nie bardzo wiedział co, w końcu wykrztusił:
- So-sorry…
Chłopcy wybuchli śmiechem.
- Zamknijcie się! – wrzasnęła zawstydzona Paula, chłopcy na chwilę zamilkli i ponownie wybuchli śmiechem. Bill wstał, Tom przytulił brata, jednak on wyrwał się gwałtownie, nie ufał Tomowi. Po raz pierwszy, aż tak mocno od niego oberwał, po raz pierwszy bał się go.
- Przepraszam Bill, ja… ja nie chciałem, tylko, tylko ty… – wyszeptał Tom i pociągnął nosem, Billa zalała fala zrozumienia, przecież sam przez lata był wyzywany od pedałów, wielu uważało go za dziewczynę lub transwestytę.
- Nie przepraszaj… – uśmiechnął się Bill i uściskał brata
- On powiedział tak samo… – wyszeptał Tom i wtulił się w ramię brata
- Co? – zapytał Bill, bo nie za bardzo zrozumiał
- Nic… nic Bill – odpowiedział i puścił go. Wszyscy wsiedli do samochodu. Tom wyciągnął z plecaka butelkę z jakimś energetycznym gównem, napił się i oparł o drzwi. Nie mógł przestać myśleć. O czym? O wszystkim, czemu to zrobił, o chęci zabicia kumpli i najważniejszym, o „tym cholernym koszmarze”. „Jestem przeczulony, musze się wyluzować, bo dostanę czegoś…” – pomyślał i wyjrzał przez szybę. Brudne ulice, ludzie snujący się bez celu, w ciemnych zakątkach bary i burdele. Wśród tego całego „motłochu” wyróżniał się tylko klub „OMEGA”, gdzie przy wejściu już stali goryle. Jedyny klub, do którego Tokio Hotel nie zostali wpuszczeni, no może z wyjątkiem, Georga, który jest pełnoletni. „Przestrzegają tam zasad, bardziej niż w cholernym klasztorze!” – pomyślał Tom i spojrzał na Paulę. Miała twarz, bez wyrazu, nie uśmiechała się, ani nie smuciła, po prostu prowadziła samochód. Tom nie mógł zrozumieć tego rodzaju skupienia i może, dlatego przywalił wtedy wozem ojczyma w drzewo. Zresztą nie ważne, obecny stan umysłu Kaulitza można był porównać do rozgotowanego makaronu, który plasną na podłogę z trzeciego piętra. Nie miał już siły myśleć, wkoło zrobiło się ciemno…
- Tom? Tom!! Tom!!! – Kaulitz słyszał oddalający się głos, ale nie miał siły odpowiedzieć, zapadł nieprzenikalny mrok…
- Tom? Ej, słyszysz mnie? – zapytał ktoś, Tomy widział jedynie białe oślepiające światło, przymrużył oczy.
- Mam iść w stronę światła? – zapytał myśląc, że jest w niebie
- Bredzi… – powiedział ktoś inny
- Zabierz tą waloną latarkę, to może, będzie mówił normalnie! – powiedział pierwszy głos. Światło zgasło, Tom widział rozmazany obraz, miał mroczki przed oczami, przetarł je, zamknął i z powrotem otworzył. Ujrzał twarz Zuzi, mógł przejrzeć się w jej okularach.
- Witaj wśród przytomnych – powiedziała, Tom powoli wstał, ale od razu się przewrócił. Oparł się o jakąś szafkę i rozejrzał po pokoju, był w nieznanym mu pomieszczeniu, prawdopodobnie hotelu. Na kanapie przed nim siedzieli chłopcy i Paulina, Zuzia(na serio Olka)zbierała z podłogi ciuchy.
- Gdzie… gdzie ja jestem? – spytał Tom
- W naszym tymczasowym mieszkaniu – odpowiedziała Olka
- Aha – odparł nadal mrużąc oczy, wziął swój plecak i wyciągnął picie, napił się
- Daj łyka – powiedziała Zuzia
- Jak, chcesz, ale ja myślałem, że dziewczyny brzydzą się pić po chłopakach – odrzekł i podał jej butelkę. Zuzia pociągnęła, łyka, drugiego, trzeciego, czwartego
- Ej! Miał być jeden! – sprzeciwił się z uśmiechem Tom i chciał jej wyrwać butelkę
- Ej! Nie wiedziałam, że jesteś taki skąpy! – odpowiedziała i jak „małe dzieci zaczęli wyrywać sobie buteleczkę”(to nie jest przenośnia), w efekcie Tom zaczął się wydurniać i oblewał Olkę, ona za to wyrwała mu picie i wsadziła za spodnie, do góry dnem. Na koniec oboje padli na dywan i śmiali się jak psychiczni.
- Nie za dobrze wam tam? – zaśmiał się Georg
Śmieją się
- Ej, o co biega? – zapytał Gustav
Śmieją się
- Przestańcie się brechtać – powiedział Georg
Śmieją się
- Zamknijcie, kurwa mordy! – warknął Gustav, którego irytował bezmyślny chichot
Śmieją się
- Nie no, im coś odbiło! – rzekł Schäfer
Śmieją się
- Tom ma takiego małego, że nie da się zmierzyć linijką – powiedział Bill
Śmieją się
- Nie no, już na serio im odwaliło – wywnioskował
Nagle Zuzia i Tom przestali się śmiać. Reszta gapiła się na nich jak na dzieci specjalnej troski. Tom wstał i zaczął biegać po pokoju udając samolocik. Georga to wkurzało i chciał go złapać, ale Tom ściągnął bluzę i naciągnął Listingowi na głowę. Zuzia zebrała stos gazet i układała coś, Tom podszedł do niej i jej pomagał. Billa zdziwiło nieco te zachowanie, kucnął obok brata i chciał go potrząsać za ramię, ale Tom odskoczył na bok i powiedział:
- Nie dotykaj mnie!! Nie odlecę stąd!
- Dobra, dobra… Co ty robisz Zuziu? – zapytał Bill
- Łóżko – odpowiedziała nie odwracając wzroku, usiadła w gazetach, przyciągnęła do siebie Toma i przytuliła kiwając się.
- Aha, a dla kogo?
Olka nie odpowiedziała tylko dalej kiwała się, Tom wstał podszedł do lodówki i zaczął wszystko stamtąd wyrzucać, po chwili wyciągnął jakieś zawiniątko, podszedł do Georga i powiedział:
- Czujesz to? Prawda, że też czujesz ten zapach życia!
- O kurwa! – przeklął Listing. – Co to jest?!!!
Tom otworzył pojemniczek, straszni zajechało.
- Zamknij to! – powiedziała Paula i chciała mu zabrać pojemniczek, ale Kaulitz uciekł na drugą stronę pokoju i wykrzyknął:
- Nie dotykaj mnie! Ja chce tu zostać! Tu, tu jest życie!! – potem zdjął spodnie, wygrzebał ręka z pojemniczka jakąś maź i obsmarował się cały.
- O cholera!! Co to za smród! – jęknął Gustav i zatkał nos
- Nie chciałbyś wiedzieć – odparła Paula
Nagle Olka wstała i schował się za Toma krzycząc:
- Kalafior atakuje!
- Idę na misję Constantino! Pokonaj kalafiory, niech moc będzie z tobą! – powiedział Tom, przytulił Olkę, przy okazji ją upaćkał i wybiegł na dwór
- Żegnaj Rainer!! – Zuzia podbiegła do Billa – Przyszły niebieski świnie!! I chcą burki!!!
- Eeeee, to im je daj – odpowiedział zdziwiony
- Ale Raphael!! Burki się skończyły, a może mrchewki? – zapytała z nadzieją
- T-tak, daj mrchewki – odparł, i obserwował Olkę, która schowała się za kanapą. Nagle do pokoju wpadał Tom i zawołał
- Coni!! Nie dawaj mrchewek!!! – i wskoczył za kanapę do Zuzi, co raz jedno z nich wyglądało, co się dzieje, w końcu wkurzony Gustav spytał:
- Co wy robicie?!
- Chowamy się – powiedział Tom
- Bo idą żółte krowy – dodała Zuzia
- Przestańcie się wygłupiać, nie jest do cholery śmieszne, tylko… żałosne!! – wydarł się Gustav. Tom rzucił się na niego, przewrócił i wykrzyknął:
- Kasimir!!! To ty ukradłeś nasze burki!!!!
- Jak mogłeś, a ja ci głupi ufałam!!! – wrzasnęła Olka
- Oj głupi, głupi – przytaknął Tom
- Głupi, głupi – powtórzyła – Ale on jest zdrjcą! – i zaczęła pukać Gustava w głowę. – Ma wypłukany mózg, robimy opercję!
- Zostawcie mnie świry!! – wykrzyknął Schäfer, zepchnął z siebie Toma i podbiegł do drzwi. Do pokoju weszła Lucyna i spytała;
- Co wy robicie?
- Nie… nie wiem, im odbiło! – odpowiedział Gustav. – Chcieli mi robić operacje mózgu!
- Nie najgorszy pomysł – uśmiechnęła się
- To nie jest śmieszne… – warknął, Lucyna podeszła do stołu i wypiła trochę picia Toma, które rozlało się podczas wcześniejszej szarpaniny.
- Co z nimi zrobimy? – zapytał Gustav podchodząc do Lucyny
- Guciu? – spytała
- Tak?
- Daj mi kotka…
- Co?! – zdziwił się
- Daj mi jednego, masz ich dużo – powiedziała jak pięcioletnia dziewczynka
- Ja nie mam żadnych kotów! – zaprzeczał
- Masz! – upierała się – Mogę wziąć jednego?
- A to weź sobie… – powiedział, chociaż nie wiedział, o co jej chodzi. Nagle Lucyna rozpięła mu spodnie – Ej! Co ty robisz?!!!
- Biorę kotka… – odpowiedziała

Niedługo ferie i walentynki

Posted by admin on 26th Grudzień 2009 in Bez kategorii

Oceny już wystawione, a jutro ostatni dzień z klasówkami i pytaniem, bo od poniedziałku nie może być żadnych sprawdzianów. Ach ta nasza kochana pani dyrektor. A po za tym niedługo walentynki i nie wiadomo czy u nas w szkole z tej okazji będzie dyskoteka… SZKODA>
Nie wiem co pisać więc kończe.

zajefajna pisenka na angliku

Posted by admin on 22nd Grudzień 2009 in Bez kategorii

zajefajna pisenka na angliku
siemka wszystkim! Dzisiejszy dzień był ekstra a w szczególności lekcja angielskiego na której śpiewliśmy piosenkę! Wszyscy wyli aż uszy trzeba było zatykać . Mamy z Sarą robić jakieś ozdoby na walentynki do szkoły ale szczerze powiem że nie chce nam sie i siedzimy przed kompem!!!
Sorka że rzadko pisze ale ostatnio nie mam za dużo czasu ( sami wiecie teraz wystawiają oceny i trzeba się podciągnąć!!!!!!!!!!!!)

pozdro dla wszystkich z klasy

wiochy dziesiąte;)

Posted by admin on 20th Grudzień 2009 in Bez kategorii

kiedys jak bylismy z klasa w kinie to byla taka wiocha, ze hej:D kumpela wyrzucila gostkowi 2 kubly popcornu prosto na leb, ja tarzalam sie po ziemi ze smiechu, obie komentowalysmy glupi film tak ze bylo slychac na cala sale i w koncu wychowawczyni nas przesadzila ale nawet to nie pomoglo:D albo przedwczoraj w teatrze to samo: wiocha na maxa:d niecenzuralne komentarze na fula glosno typu “ten facet ma chuja na glowie” itp:D ostatnio wymalowalam z kumpela cala jedna kabine w szkolnym kiblu (kazda jedna plytka byla z obrazkiem + klapa od kibla, szyby i doniczki):D pozdro 4 all:D wiocha z Wami:D:D:D
Klima
Ostatnio na imprezie urodzinowej…
Mucha wskakuje do łóżka, a Damian z nią. Później ja się wwaliłam i Cinek. No i cała nasza 4 leży na sobie, a Zuza robi fotki. Nagle Cinek nas zwala. Damian ma głowe w kroku Muchy a ja dalej leże na nim i właśnie w tym momencie… Wchodzi mój tato i pyta czyja komórka dzwoni. Damianowi przywaliłam w plecy, niby że się bijemy. Później tato opowiadał mamię, że sobie “brykamy”…
Od razu zwialiśmy na podwórko, gdzie wszyscy udowadniali, że są crazy. Robili fikołki, stania, gwiazdy itp na śniegu tylko ja nic nie umiałam to zaczęłam się drzeć na całe osiedle “Eeeeeoooo”. Później tańczyliśmy na środku ulicy i Mucha zaczęła tańczyć na drzewku (że to niby rura jest). Gdy byłam już sama z Damianem i Zuźką, ten pedał chciał skoczyć z mostu ><
No, ale urodziny były fajne XD

Poszłam z koleżanką do NETTO (sklep:P) i zaczełyśmy łazić po sklepie nagle podeszłyśmy do stoiska z gazetami zaczełyśmy wszystkie czytac i tka samo jak blog z dolu zaczelysmy krzyczec “PAAAAA TOKIOO HOOTEL!! ALE SUPER MUSZE KUPIC” i pobieglysmy po kase:P hehe

wchodzimy do ksiegarni z D., podchodzimy do stoiska z gazetami.
[D.] b.głośno – JAAAAAAAAAAAAA!!!! TOOOOOOOOKIOOOOO HOOOTEEEEEEEEEELLLLL

albo jak kiedys na niemieckim siedzimy, Niema sprawdza obecność, dochodzi do mnie
[niema] – C*****?
[ja]- Jestem!
[niema] – Ale po niemiecku prosze.
[ja] – ???
[niema] – !!!
[ja] po pieciu minutach, jak ktos dobrotliwy mi podpowiedział – Ich bin da!
:D

a ja ostatnio miałam taka wioche ze na matmie z kumpelami zaczęłyśmy spiewac “to bylo nocą, gdy ksiezyc jasno swiecił, wiesz juz napewno, nie bedzie z tego dzieci, tak to bolalo choc sama nie wiesz czemu, jak to sie stalo, oddałas sie rudemu i refreeeenn: straciłas cnote bo co? bo sama tego chcialas…!” nawet baba miała z nas zwałe.

…ja z kolezankami kiedys tam idziemy po rynku i spiewamy: ‘jestess szalona, mowie ci!’, albo prowadzimy z osobami, ktore mamy na gg rozmowy typu: ‘teraz szeryf Ojusz i aspierant Fafik cie aresztuja! poddaj sie i nie stawiaj oporu…’. :D

To tak jestem z kolezanką w sklepie i krzycze na caly glos
-plecy mnie swedza// kolezanka podbiega i mnie zaczyna drapac… wszyscy sie patrza.. po gdzies polgodzinym lamentowaniu co kupimy kupujemy takie cukierki pudrowe w ksztalcie zegarka i podchodzimy do jakiejs babki :-psze pani wie pani kotra godzina ? bo mi sie trochce zegarek popsuł( i pokazuje)
-a ona zamiast mi powiedziec zaczela sie smiac i se poszla dalej

hym ja tak dzisiaj mialam,ze bylam z kumpelkami w wiekszym miescie(Rybnik) i jak wracalysmy to znowu nas jakies zabojcze humorki dobraly ze sie smialysmy na caly autobus i wogle.Niedaleko naszych domow zaczelismy sie zastanawiac oczywiscie na caly autobus,na jakim przystanku mamy wysiasc…a taka babka kolo nas”ja proponuje w Rybniku na Gliwickiej…”(wytlumaczenie-w rybniku na gliwickiej jest zaklad psychiatryczny:D)

Na obozie w Jastrzębiej Górze, gdzie przy Promenadzie stoi fontanna, ja z moimi kumpelkami podeszłyśmy do niej, spojrzałyśmy wybałuszonymi oczami i powoli poczęstowaliśmy ludzi tekstem prosto z kabaretu – “U nas we wsi… nie ma CZEGOŚ TAKIEGO!”
2. Na tym samym obozie, kiedy wychodzilismy na plażę, postanowiłyśmy zrobić sobie dosłownie wiochę. No i ja założyłam fioletowo-czerwoną bluzkę, na to za krótką błękitną sukienkę w żółte paski, do tego dziurawe skarpetki z Myszką Miki i zielono-błękitne klapki a’la trampki z Trolla. Cała okryłam się ręcznikiem w delfinki. Inne laski też poodwalały niezłe rzeczy :P I cytując tekst z piosenki Farben Lehre – “Ludzie dziwnie na mnie patrzyli, czuję że oni mi zazdrościli…” :)

DARK SECRET

Posted by admin on 17th Grudzień 2009 in Bez kategorii

„Ich muss Durch den Monsun! Hinter die Welt…!“
To była komórka Toma. Chciał to zignorować, jednak dzwoniący nie poddawał się i Tom widząc, że romantyczna otoczka, nagle opadła, odebrał połączenie:
- Tak?!
- Tom, gdzie ty jesteś?! – darła się do słuchawki podenerwowana Paula.
- Nie twój interes! – odburknął.
- Mój, czy nie mój, ale masz natychmiast wracać do domu.
- Odwal się! Nie jesteś moją matką!
- Dobra, dobra, uspokój się. Bill mi powiedział ,że masz właśnie namiętną randkę z jakąś dziewczyną, jak się nazywa?
- A co cię to obchodzi! A co?! Zazdrosna?!
- Nie bądź śmieszny. Przychodź tu natychmiast. Lucyna musi ci coś bardzo ważnego powiedzieć.
- Właśnie w tej chwili?! – i spojrzał na swoją partnerkę, dziewczyna uśmiechnęła się.
- Tak! Musisz się czegoś o kimś dowiedzieć – w Pauliny głosie dało się słyszeć roztrzęsienie. Tom doszedł do wniosku, że to musi być coś poważnego, poza tym i tak nie uda się mu z Ilse utworzyć takiej atmosfery, co przedtem.
- Dobra – powiedział zrezygnowany. – Zaraz będę – i rozłączył się.
- Co się stało?! – spytała pełna troski
- Nic ważnego, ale Bill dzwonił – skłamał. – I muszę natychmiast wracać do domu. Teraz…
- Aha – odpowiedziała rozczarowana.
- Więc…
- Dobra rozumiem. Idź skoro musisz.
- Dzięki, jesteś najwspanialsza na świecie. Wynagrodzę ci to jutro. Spotkajmy się rano, aby nie tracić dnia w miejskim parku, na tamtej ławce o 10, może być?
- Jasne, nie ma sprawy.
Pocałował ją na do widzenia i wybiegł na zewnątrz. Był strasznie ciekawy, co Lucyna chce mu takiego, nie cierpiącego zwłoki powiedzieć, więc przyspieszył kroku. Po chwili znalazł się na ulicy zadzwonił po taksówkę. Wciągu kilku minut znalazł się pod ich hotelem, ale oczywiście zanim wysiadł musiał dać taksówkarzowi autografy dla córek. Kiedy opuszczał wóz tylko pomyślał: „Więcej to ich nie mógł mieć…” Wbiegł na górę, nie chciało mu się czekać na windę, chociaż to trzecie piętro, zdyszany wpadł do pokoju. Było strasznie głośno, z wieży słychać było jakieś wrzaski. „Chyba Rammstein” – pomyślał Tom
- Jesteśmy tutaj! – krzyknęła Lucyna z drugiego pokoju – Ścisz to!!
Muzyka trochę ucichła, Kaulitz powoli wszedł do pokoju i zdębiał. Na łóżku obok Lucyny siedział Chris, ten chłopak, z którym się pobił w barze.
- Siema Tom – powiedział z chamskim uśmieszkiem
- Co on tu kurwa robi?!! – wykrzyknął Tom – Gdzie Paulina?
- Musiała wyjść, siadaj… – mruknęła Lucyna
Tom usiadł na fotelu, prawie się trząsł ze złości, najchętniej przywaliłby Chrisowi tym fotelem.
- Ten skurwysyn macał moją dziewczynę…! – wycedził przez zęby Kaulitz
- Właśnie o tym chciałam z tobą pogadać – przerwała mu – Bo… Tom, Chris jest gejem.
Kaulitz wpatrywał się w nich jakby nie zrozumiał, co mu powiedziała w końcu wykrztusił:
- To widać nawrócił się na hetero, niech zabiera od niej swoje łapy, bo jak…
- Zamknij się! – skarcił go Chris i uśmiechnął się – Jeszcze nie załapałeś? To nie jest dziewczyna! To chłopak w babskich ciuchach…
Tom zdębiał i wytrzeszczył oczy, zdawało się, że zaraz mu wypadną z orbit. Chris z powrotem podkręcił głośnik i zaśpiewał razem z piosenką:
- Schwule… Mann gegen Mann. Schwule… Mann gegen, Mann gegen Mann!
Tom przełknął głośno ślinę, Chris wpatrywał się w niego, czuł, że jego spojrzenie prześwietla go na wylot. Nagle wszystko odpłynęło, zrobił się śpiący, w głowie zakręciło mu się.
- Zostaw go! – warknęła Lucyna i szturchnęła Chrisa
- Sorry… nie mogłem się opanować – odparł
Tom spuścił na chwilę wzrok i przemyślał szybko tę sytuację, po czym odpowiedział:
- Nie wierzę wam, nie wierzę. Robicie se ze mnie jaja, i trochę wam to nie wychodzi, bo sorry, ale jeśli nie zauważyliście to ona ma biust. – powtarzał i cofał się w tył.
- To się akurat da załatwić operacyjnie, moja siostra nie dawno se powiększała. Ale nie, Daniel ma jakiś, nie wiem, pas z tworzywa podobnego do skóry. Niech zgadnę, nie dał sobie zdjąć bluzki? Wtedy by było widać…
- D-Daniel? – powtórzył zdziwiony Tom
- Tak – potwierdziła Lucyna
- Kurde… próbuje go poderwać już od tygodnia, byłem już tak blisko, ale ty się wpierdoliłeś. O i pewnie spodni też mu nie zdjąłeś, bo wtedy nawet gadka o operacji na raka by nie pomogła, jak w przypadku piersi…
- Nie, ja wam nie wierzę, to nie może być prawda – wyszeptał. – Lucyna, gdzie jest twoja siostra, muszę z nią pogadać? – wykrzyknął.
- Wyszła gdzieś.
- Gdzie?!
- Chyba miała się spotkać z kimś w tamtej dyskotece… – Tom słysząc to wybiegł na zewnątrz, nie wyglądał zbyt dobrze, cały się trząsł.
Tymczasem…

Kino

Posted by admin on 14th Grudzień 2009 in Bez kategorii

Kino i zle wspominana dyskoteka
Najpierw opowiem o dyskotece – cenzura kto był wcześniej przeczytał.Czas to pieniądz i informacje…Dobra zmieńmy temat.Dzisiaj jade do kina z Asiką i kilkoma innymi osobami na pamietnik księżąniczki 2 .Mam nadzieje że Monika tego nieczytasz ale ja I Asia nie chcemy z tobą jechać do kina po tym co sie stało na dysce.A inne osoby tez niezbyt cie chcą.